Zima, Zorze i My

Robimy coraz więcej zdjęć i „żyją” one coraz krócej. Czasami tylko kilka sekund, podczas, których są oglądane na wyświetlaczu tuż po zrobieniu. Potem są składowane w czeluściach dyskowych archiwów i… zapominane.

Nie ma już tradycji sporządzania domowych albumów z odbitkami. Każdy nowy obraz natychmiast przysłania ten, który został zrobiony lub zobaczony tuż przed nim. Kadr sprzed miesiąca staje się już zdjęciem zupełnie z innej, zamierzchłej epoki. Nie mamy ani czasu, ani ochoty, aby wracać do naszych archiwów i oglądać stare zdjęcia. Robi się to bardzo sporadycznie. Wielka szkoda!

Wrak kutra na plaży. fot. Marek Waśkiel

Dlatego lubię wystawy fotograficzne, robienie odbitek oraz różne trwałe publikacje na papierze. Podczas przygotowań do nich mam czas, by popatrzyć raz jeszcze na wykonane kadry. Oglądałam je spokojnie, chłodnym okiem, selekcjonuję i wybieram według mnie najbardziej ciekawe. Powracają wspomnienia związane z ich wykonaniem, czasami przypominam całą sekwencję zdarzeń. Zdjęcie wraca do mego realnego świata i czyni mnie bogatszym o owe zapomniane wrażenia. Bardzo się cieszę, kiedy mogę pokazać zdjęcia w formie dużych wystawowych odbitek. Wiem, że na wystawie widzowie, będą się mogli na nich bardziej skupić. Dostrzegą istotne szczegóły. Nie będzie natychmiastowego skanowania kadru i porzucenia obrazu dla kolejnego zdjęcia. Przygotowanie wystawy jest także finalnym podsumowaniem pleneru, wyjazdu, czy warsztatów. Takim ładnym domknięciem wzmacniającym nasze doświadczenia. Bez takiej prezentacji plenery pozostają jakby niedokończone.

Czym oni tu palą, czyli smog po norwesku. fot. Marek Waśkiel

Nadszedł czas na kolejne podsumowanie. W marcu (jak to dawno!) wraz z grupką przyjaciół spędziłem ponad tydzień za kołem podbiegunowym poszukując zorzy polarnej, aby uwiecznić jej piękno na zdjęciach. Zima w okolicach Tromso (Norwegia) była obfita w śnieg, piękne mroźne dni i noce o czystym niebie. Każdego wieczoru wyruszaliśmy nad fiordy, aby zobaczyć owe fantastyczne żółto – zielone „zygzaki” na niebie. Nie straszny był nam chłód oraz silny wiatr. Za dnia towarzyszyło nam również wspaniałe światło. Jak się zatem łatwo domyślić nie mieliśmy czasu na sen. Po prostu fotografowaliśmy na okrągło. W nocy zorzę polarną, a w dzień cudowne okolice Tromso. Padaliśmy ze zmęczenia na noc ale uwielbiam takie zmęczenie.

Teraz zapraszamy na wystawę fotografii, które powstały podczas naszego wyjazdu. Zaprezentujemy na niej 30 zdjęć pokazujących najciekawsze kadry z naszej wyprawy.

„Zima, Zorze i My” wystawa fotograficzna
Wernisaż 18 maja godzina 19.00
ul. Bonifraterska 17, Warszawa
Czynna potem do 20 czerwca
w godzinach od 10 do 18.00

Zapraszają:
Elżbieta Kuryłowicz, Magdalena Oksańska, Artur Nowotka i Marek Waśkiel

Inne wpisy na blogu o wyprawie do Norwegii:

W stercie śniegu

 

Zorza polarna nad nami

TO TEŻ JEST BARDZO CIEKAWE:

Author: Marek Waśkiel

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *