Widzę, że dla mnóstwa osób fotografia zaczyna przypominać kolejne zadanie do odhaczenia. Bo na co dzień wszyscy żyjemy w trybie zadaniowym. Wszystko ma być produktywne, zaplanowane, policzalne. Trzeba coś zrobić, by coś wrzucić, by coś pokazać, by coś udowodnić. A przecież wielu z nas zaczynało fotografować zupełnie inaczej — z ciekawości, z potrzeby patrzenia, bez nadmiernych oczekiwań. Opowiem dziś o drodze, którą od pewnego czasu kroczę: od fotografowania „bo wypada” albo „bo trzeba coś mieć”, do świadomego wyboru scen i spokojnego bycia w terenie. To nie będzie tekst o ustawieniach ani sprzęcie. Raczej o zmianie myślenia, która pozwala odzyskać sens i radość fotografowania.
Wyjść bez planu
Niezwykle często wychodzę z aparatem bez planu. Bez listy miejsc do „odhaczenia”. Bez pomysłu na konkretne kadry. Bez tej cichej presji w głowie, że muszę wrócić z czymś dobrym. Idę w miejsca, które lubię.
Po prostu idę.
Idę wolniej niż zwykle. Rozglądam się. Patrzę. Niczego nie wymuszam. I często przez dłuższą chwilę… nic się nie dzieje. Najczęściej dlatego, że nie potrafię od razu przełączyć się z trybu „jak i co zrobić” na tryb twórczy: „co mnie porusza”.
Dopiero gdy przestaję myśleć o sprawach technicznych, zaczynam naprawdę widzieć. Otwieram się na światło, przestrzeń, rytm miejsca. Na rzeczy, które tak łatwo przeoczyć.
Ten e-book to 52 konkretne pomysły na zdjęcia krajobrazowe.
Każdy z nich możesz wykorzystać jako podpowiedź dla Twoich kadrów.
Zatrzymać się, zanim podniosę aparat
Zauważyłem już dosyć dawno, że gdy się spieszę, zdjęcia wychodzą poprawne, ale puste. Dlatego dziś, gdy coś mnie zatrzyma, staram się nie sięgać od razu po aparat. Często wydaje się być to absurdalne ponieważ od czasów „Decydującej chwili” w fotografii liczy się idealna sekunda, która może decydować o znaczeniu zdjęcia. Jednak istotny jest dla mnie sam fakt pełnego przeżycia owego zauroczenia. Jeśli sam nie zostaję mocno poruszony – to jak mogę owe emocje przekazać innym?
Najpierw po prostu stoję. Patrzę. Staram się zrozumieć, co właściwie mnie tu poruszyło. Czy to światło? Jakiś detal? Układ przestrzeni?
Zadaję sobie kilka bardzo prostych pytań:
– co w tej scenie jest najważniejsze?
– co mnie w niej zatrzymało?
– co chciałbym pokazać innym?
To moment, w którym fotografia zaczyna się naprawdę — jeszcze bez zdjęcia. Uruchamiam tę półkulę mózgu, której zadaniem jest widzenie PIĘKNA.
Poznaj skuteczne techniki kreatywnego fotografowania.
Sprawdź mój kurs fotografii online.
Poznaj Pakiet Kursów i Zaoszczędź 1000 zł
Aparat jako narzędzie, nie cel
Dopiero potem pojawia się aparat. Nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie do opowiedzenia tego, co już poczułem. Zaczynam świadomie wybierać kadr, upraszczać scenę, decydować, co zostawić, a co odpuścić.
Nie po to, żeby było efektownie, ale żeby zdjęcie mówiło możliwie jak najbardziej to samo, co ja czuję w tej chwili.
Zauważyłem, że jest ogromna różnica między fotografowaniem „bo trzeba coś zrobić”, a fotografowaniem dlatego, że naprawdę chcę coś zapamiętać, zachować, opowiedzieć. Ta zmiana: z przypadku w wybór, bardzo porządkuje pracę w terenie i daje dużo więcej spokoju. Przynosi także Twórczą Radość.

Od przypadku do wyboru
Nie zawsze wracam z takiego spaceru z tzw. „mocnym zdjęciem”. Nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, nie myślę w kategoriach zmarnowanego czasu. Prawie zawsze wracam bogatszy o przeżycia, a z nich, prędzej czy później, rodzą się zdjęcia, które są moje – ponieważ są zgodne z moim widzeniem świata. „Kreatywność – autor – widz” układam właśnie w takiej kolejności, co z góry przekreśla pogoń za popularnością, ale pozwala zachować coś znacznie ważniejszego: uczciwość wobec siebie i poczucie sensu fotografowania.
To właśnie ta droga — porzucenia pośpiechu na rzecz uważności, stała się dla mnie jednym z najważniejszych fundamentów fotografowania.
Jeśli czujesz, że to podejście jest Ci bliskie i że chcesz fotografować wolniej, świadomiej i bez presji, to o tym właśnie piszę i mówię najczęściej na moim blogu. W newsletterze dzielę się obserwacjami z pleneru, prostymi ćwiczeniami i sposobami, które pomagają przejść od przypadkowego fotografowania do świadomego wyboru scen.
A jeśli chcesz pójść krok dalej, w moich kursach pokazuję, jak to myślenie przekłada się na konkretne decyzje w terenie: od patrzenia, przez kadr, aż po gotowe zdjęcie.
Bez pośpiechu.
Bez presji.
Za to z większą uważnością i przyjemnością fotografowania.
Pamiętaj, że mój blog jest bogatym źródłem informacji i inspiracji dla fotografów.
Prawdziwy człowiek – Prawdziwa fotografia
Jeżeli cenisz treści, które dla Ciebie przygotowuję,
masz możliwość wyrażenia swojego uznania,
na przykład poprzez zafundowanie mi symbolicznej, wirtualnej kawy.





