Fotografia krajobrazowa jest absolutnie nieprzewidywalna. Przekonuję się o tej prostej prawdzie podczas każdego swego pleneru. Wyruszam z domu, z pewnym pomysłem a wracam z zupełnie innym zdjęciem. Dlatego staram się być elastyczny i wykorzystuję, jak najlepiej wszystko co otrzymuję… przede wszystkim od warunków pogodowych. One w znacznej mierze decydują o świetle, które mogę stosować w swoich kadrach.

Przez kilka minionych dni fotografowałem na Podlasiu, przede wszystkim w okolicach Supraśla i Krynek. Znam te tereny doskonale, więc kierowałem się w konkretne miejsca po oczekiwane ujęcia. Jednak nie zawsze moje przewidywania dały zamierzony efekt. Najprostszym przykładem jest to zdjęcie.

Poranna cisza. Rzeka Supraśl.
ISO 64 / 24 mm / f16 / 0,8 s. + filtr ND + statyw

Nad Supraślą byłem dwukrotnie: dzień po dniu. Podczas pierwszej wizyty niebo zasnuło się niskimi chmurami… pomimo tego, że na radarze pogodowym były one całkowicie niewidoczne! Taki to już urok prognoz pogody. Nie zrażony powiedziałem sobie i tak tu przyjdę jutro.

Znowu miałem pobudkę o 3.00 tak, abym mógł być w wybranym punkcie na około godzinę przed wschodem słońca. Lubię oglądać budzący się do życia dzień. Bez wątpienia przedświt oraz świt są najpiękniejszymi częściami każdego dnia. Jest w nich tyle ujmującego spokoju, niepowtarzalnych kolorów i… zapachów. Tym właśnie jest dla mnie fotografia krajobrazowa -poszukiwaniem najpiękniejszych wrażeń. Już z krawędzi doliny rzeki widziałem, że unosi się nad nią piękna mgła. Świetnie! Uwielbiam mgły, które czynią ujęcia absolutnie niepowtarzalnymi. Potrafią bardzo pomóc fotografowi!

Daleko nad horyzontem widziałem pasek chmur, które mogły przysłonić wschodzące słońce. Tak też się po części stało i odrobinę się obawiałem, że znowu wrócę do domu z niczym 🙁 . Niebo stawało się stopniowo coraz bardziej różowe aż wreszcie pojawiła delikatna tarcza słońca. Zrobiłem kilka ujęć nim słońce wzeszło na tyle wysoko, że już nie było sensu umieszczać go w kadrze. Światło było zbyt mocne. Rozejrzałem się jedynie wokół poszukując jeszcze ciekawych motywów za moimi plecami. Gdzieś tam w oddali w płytkiej wodzie brodziła czapla. Niestety nim zmieniałem obiektyw z szerokokątnego na tele skryła się za zakolem rzeki. Powrót w to samo miejsce dzień po dniu okazał się być owocny. Dlatego tak często lubię systematycznie odwiedzać „stare kąty” w pobliżu mego domu.

Pozdrawiam
Marek Waśkiel

PS. Fotodziennik: to krótkie zapiski oparte o historię jednego zdjęcia.

https://www.fotoksiegarnia.com/produkt/jak-fotografowac-krajobrazy/