Koniec maja na Podlasiu zazwyczaj kojarzy się z przyjemnym, wiosennym ciepłem. Zazwyczaj. Tym razem na Wzgórzach Sokólskich przywitał mnie przeraźliwy ziąb i silny wiatr. Przyjechałem tu jednak z konkretnym zadaniem: chciałem sfotografować właśnie ów wiatr.
Wiatr, rzepaki i uciekające chmury
Zobacz film z pleneru:
Jak na zdjęciu pokazać coś, czego fizycznie nie widać? Kluczem jest czas ekspozycji i jedna żelazna zasada: wykorzystanie kontrastu ruchu i bezruchu. Rozmyte, pędzące chmury czy kołyszące się kwiaty robią największe wrażenie wtedy, gdy mają solidne oparcie w statycznych elementach krajobrazu. Przy tak dynamicznej pogodzie nie ma jednego, uniwersalnego ustawienia. Aby uchwycić taniec kwiatów na pierwszym planie, czasem wystarczy 1/30 sekundy, a innym razem trzeba dobić do pełnej sekundy, ryzykując, że przy zbyt długim czasie obiekty całkowicie znikną w rozmyciu. Osobiście lubię zaczynać próby od 1/60 sekundy i w zależności od efektu na wyświetlaczu – odpowiednio ten czas korygować.
Szerokie przestrzenie, które chętnie łapię ogniskową 14-24 mm, aż prosiły się o włączenie do gry pędzących po niebie obłoków. W ciągu dnia nie zrobimy tego bez filtrów ND. Gęstość rzędu 6 czy 10 działek EV to podstawa, by w jasnych warunkach wymusić długie czasy naświetlania.
Poznaj skuteczne techniki kreatywnego fotografowania.
Sprawdź mój kurs fotografii online.
Poznaj Pakiet Kursów i Zaoszczędź 1000 zł
Oczywiście w takich warunkach sprzęt musi stanowić nienaruszalny monolit. Solidny statyw to fundament, a migawkę zwalniamy wyłącznie samowyzwalaczem, wężykiem lub przez aplikację. Dotykanie korpusu w trakcie naświetlania to gwarancja zepsutego, poruszonego zdjęcia. Warto też mieć w kieszeni zapas akumulatorów. Długie czasy i niska temperatura pożerają energię w mgnieniu oka. Kupując akumulatory trzeba uważać na ich pojemność i wytrzymałość. Lepiej mieć pod ręką sprawdzone, oryginalne zasilanie, bowiem zamienniki akumulatorów bywają zawodne.
Przez kilka tygodni układałem w głowie ten jeden, wymarzony kadr: majestatyczne chmury, zachodzące słońce i złoty rzepak. Przeczekałem wichurę, doczekałem wieczoru. Słońce zaczęło w końcu opadać w dół wielką, mocną kulą. I wiecie, co się stało? Te wszystkie wspaniałe, kłębiaste chmury, które dawały mi fenomenalne światłocienie i towarzyszyły przez calutki dzień, po prostu zniknęły. Zostało nade mną idealnie czyste, nudne niebo.
Przeczytaj też: Trójkąt ekspozycji nie istnieje? Obalam największy mit fotografii cyfrowej
Zmarznięty, z pustym horyzontem w kadrze mogłem się tylko uśmiechnąć. Tak to już bywa w plenerze – światło wieczornej złotej godziny nie zawsze chce współpracować z naszymi planami. Ciekawe zdjęcia wymagają wielkiej cierpliwości.
Zobacz film z pleneru:
Moje NAJNOWSZE ZDJĘCIA znajdziesz w GALERII na stronie: https://waskiel.pl/podlasie/
Pamiętaj, że mój blog jest bogatym źródłem informacji i inspiracji dla fotografów.
Prawdziwy człowiek – Prawdziwa fotografia
Jeżeli cenisz treści, które dla Ciebie przygotowuję,
masz możliwość wyrażenia swojego uznania,
na przykład poprzez zafundowanie mi symbolicznej, wirtualnej kawy.





