Odkryj prawdziwą radość fotografowania

Obraz przedstawiający logo portalu fotograficznego waskiel.pl

Nieustannie czuję radość fotografowania

utworzone przez | marzec 5, 2014 | Foto Blog | 3 Komentarze

O podróżach i fotografowaniu opowiada Marek Waśkiel
(czyli wywiad, który się całkiem nie zestarzał…)

>> Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Miałem siedem lat.. prawie jak w piosence „Perfektu” …  kiedy dostałem swój pierwszy aparat. Piękną czarną Smienę – do dziś pamiętam jej kolor i zapach skórzanego futerału. Prawdziwe cudo! Fotografowałem tym aparatem przez ponad 10 lat. Nawet kiedy miałem już w swojej torbie lustrzankę czyli ZENITA. Drugą sprzętową miłością był START 66. Rewelacyjny polski aparat. Z tą trójką uciekałem na ulicę i fotografowałem co popadło czyli życie mego miasta.

Stare i nowe dzielnice, osoby, które spotykałem, swoje koleżanki i kolegów. Dosyć szybko wylądowałem w ciemni fotograficznej i mogłem zacząć panować nad odbitką. Nie chodziłem do żadnego kółka fotograficznego. Wolałem sam fotografować i eksperymentować. Potem odkryłem fotografię krajobrazową.

>> Czy Twoim zdaniem da się wyodrębnić fotografię podróżniczą jako oddzielny gatunek fotografii?

Często się nad tym zastanawiam. Niby najprostszy jest podział na dobrą i złą. Jednak moim zdaniem jest taki gatunek jak fotografia podróżnicza. Jednak wbrew potocznej opinii nie jest nią wyłącznie fotografia krajobrazowa. W atrakcyjnej relacji z podróży powinno przedstawić się kilka wątków. Na pełną i urozmaiconą opowieść o naszych wojażach będą się składać m.in.: pejzaże, portrety i zdjęcia grupowe (np. scenki sytuacyjne), zdjęcia architektury (z zewnątrz, od wewnątrz) kulinaria, zwierzęta, zdjęcia nocne oraz detale (fotografia makro), często także zdjęcia podwodne. Jak zatem widać, współczesna relacja fotograficzna z podróży powinna być opowieścią złożoną z różnych ujęć.

Pokazującą widzowi w sposób klarowny, prosty nasze fascynacje. Pamiętając o tym, że jedno zdjęcie jest w stanie powiedzieć więcej niż tysiące słów, dobrze jest się skoncentrować na jasnym pokazaniu naszych przeżyć,
spotkań i przygód. Co jest jednak istotne: nie da się najczęściej połączyć fotografowania z podróżowaniem rozumianym jako uczestniczenie w wycieczce lub rodzinnym urlopie.

Moim zdaniem podróż fotograficzna powinna być odbywana samotnie i z góry podporządkowana jednemu celowi – jakim jest zrobienie dobrych ujęć! Najpierw zobaczenie i wymyślenie a potem ich zrealizowanie. Żyje się wówczas rytmem światła nie dzwonków na posiłki. Fotografia nie jest wielkim zbiorowym obowiązkiem! Dobre zdjęcia przychodzą do fotografa wówczas kiedy pracuje w samotności. Bardzo miło jest brać udział w plenerze z przyjaciółmi ale raczej nie powstaną wówczas dobre kadry.

>> Obecnie wiele osób poszukuje ciekawych tematów w egzotycznych miejscach z dala od swego domu, ale czy Polska jest dobrym miejscem na fotograficzną wyprawę?

Powszechne jest przekonanie, że wyłącznie z egzotycznych wojaży przywozi się mnóstwo wspaniałych zdjęć. To mylna opinia. Dobry temat i ciekawe zdjęcia „czają się” za każdym rogiem. Interesujące zdjęcia można zrobić
w naszych domach, za naszymi oknami oraz w sklepiku, w którym kupujemy co rano pieczywo.

Nie wiem, skąd zrodziło się owe przekonanie, że fotograf nie potrafiący robić dobrych zdjęć w pobliżu swego domu nagle dozna twórczego olśnienia wśród piasków Sahary, ulic Marrakeszu czy australijskich lasów deszczowych? Może nazbyt łatwo ulegamy pozornej magii barwnej egzotyki. Sprawa jest dosyć prosta – jeżeli ktoś robił knoty w Warszawie, Radomiu czy Łomży to będzie takie same knoty robił w Australii lub Nowej Zelandii – może będą tylko bardziej kolorowe? Chyba nie jest łatwo przyzwyczaić się do myśli, że dobry fotograf to taka osoba, która zawsze potrafi dostrzec i pokazać unikalność miejsc „tuż obok”, na pozór banalnych i nijakich.

Zauważa on i rejestruje sytuacje, wobec których obojętnie przechodzi wiele innych osób. Polska jest wspaniałym miejscem na fotograficzną wyprawę! Jest wielobarwna, urozmaicona pod względem krajobrazu i różnorodna pod względem kulturowym. Jedyne co mi sprawia w Polsce duży problem to bardzo niestabilna i nieprzewidywalna pogoda. Wielokrotnie na możliwość zrobienia wymyślonego ujęcia czekałem tygodniami.

>> Sprzęt czy człowiek co Twoim zdaniem co jest ważniejsze w fotografii?

Za dobrą fotografią kryje się zawsze jej wykonawca – człowiek. To człowiek najpierw zauważa ciekawe światło, to, że dzieje się coś intrygującego, potem w swej wyobraźni tworzy zdjęcia i wreszcie na samym końcu za pomocą kamery je wykonuje. Aparat w tym procesie nie ma tak istotnego znaczenia, jakby się mogło wydawać. Aparat jest narzędziem niczym ołówek lub klawiatura komputera dla pisarza. Wydaje się, że nikt o zdrowych zmysłach nie
będzie twierdził, że dobre powieści powstają wyłącznie na staroświeckich mechanicznych maszynach do pisania. Niestety w fotografii niezwykle często nazbyt wielką wagę przykłada się do technologii, sprzętu itp. Kamera
fotograficzna powinnam tylko pomagać. Jednak aby aparat nie przeszkadzał, trzeba go porządnie poznać. Wbrew pozorom działanie aparatu jest dosyć proste i niezwykle łatwo można nauczyć się podstawowych zasad jego funkcjonowania, wpływając tym samym na wygląd i jakość zdjęć. Trzeba tylko chcieć to zrobić.

>> Jak zatem zacząć swoją fotograficzną przygodę – chodząc po osiedlu?

Na początek przygody z aparatem fotograficznym polecam spacery w pobliżu domu oraz krótkie podróże po najbliższej okolicy. Po pierwsze można wówczas wypróbować (przetestować) swój sprzęt oraz zacząć nieco inaczej
obserwować otoczenie. Po drugie można ocenić równocześnie wartość aparatu i jego przydatność do dalszych wypraw. Można wówczas przekonać się, jak aparat radzi sobie z wysoką i niską temperaturą oraz z wilgocią, jak długo wytrzymują akumulatory lub baterie, czy karta pamięci ma wystarczającą pojemność. Takie spacery są znakomitą okazją, aby rozpoznać układ klawiszy i przycisków oraz poznać ich przeznaczenie. Warto wówczas opanować także sposób pakowania torby czy plecaka. Wiem doskonale, że prawie nikt nie czyta instrukcji załączonej do
aparatu, ale warto ją ze sobą zabrać. Wyjaśni nam, dlaczego świeci się czerwona lampka lub jak wybrać odpowiedni program z menu. Po kilkunastu takich spacerach i wypadach w dalszą okolicę podróż w inną cześć świata z dobrze poznanym aparatem nie jest tak bardzo nieprzewidywalna. Porównałbym to do „rozchodzenia” butów przed daleką pieszą wyprawą.

>> Co jest najważniejsze podczas fotografowania?

Podstawowym wymiarem fotografii jest światło. Światło jest tworzywem, które wykorzystuje fotograf. Prawie każdy zauważy, że inaczej wygląda ściana domu w porannym letnim słońcu i w zimowe popołudnie bądź nocą, gdy pada na nią sztuczne światło z ulicznej latarni. Fotograf nie tylko musi to zauważyć, powinien ten fakt twórczo wykorzystać. Jestem pewien, że widzenie ciekawego światła jest dla wielu osób podstawowym problemem. Zasada jest prosta
nie masz lub nie widzisz Dobrego Światła nie będziesz mieć ciekawego zdjęcia.

Wbrew pozorom większość dobrych fotografii nie jest dziełem przypadku. Porzekadło, że dobre zdjęcie jest rezultatem bycia we właściwym miejscu o właściwym czasie, jest o tyle prawdziwe, że znalezienie się w określonym miejscu o odpowiednim czasie jest działaniem przemyślanym i zaplanowanym. Trzeba pomagać szczęściu. Bardzo często, aby uchwycić konkretny obraz, fotograf tygodniami odwiedza upatrzone miejsca i czeka na odpowiednią porę dnia. Poza tym należy patrzeć, obserwować i przyglądać się wszystkiemu, co nas otacza. Jeżeli zauważyliśmy ciekawy motyw, to należy zastanowić, co szczególnego nas w owym obrazie poruszyło. W czasie fotografowania najczęściej tylko jakiś drobny fragment w widzianym przez nas obrazie jest istotny, to on nas pobudza i intryguje. Kluczem do sukcesu staje się więc zauważanie tych najważniejszych elementów, a potem skupienie na nich swojego działania. Wydaje się, że motto słynnego fotoreportera Roberta Cappy: „Jeśli twoje zdjęcia nie są dostatecznie dobre, to nie byłeś dostatecznie blisko” , ani na chwilę nie traci swej wagi w odniesieniu do każdego rodzaju fotografii.

Nie zapominajmy też o jakże niezwykle ważnym czynniku jakim jest czas. Nie rozumiany jako chwila na którą otwiera się migawka ale czas, który poświęcamy fotografii. Nie da się wykonać dobrych zdjęć jeżeli nie poświęci się temu procesowi odpowiedniego czasu. Poznanie ludzi i miejsc, które chcesz sfotografować, techniki, która chcesz zastosować, dorobku innych czy aby to co robisz jest świeże i twórcze?

>> Czy różnorodność zdjęć, które wykonujesz wymaga znajomości wielu rodzajów fotografii?

Fotografia jaką najczęściej uprawiam czyli jednak podróżnicza wymaga znajomości wielu technik i rodzajów fotografii. Często w trakcie realizacji materiału trzeba improwizować. Gdzieś wymyślić małe studio, bo trzeba zrobić detal, za chwilę ocieramy się o makro, kiedy fotografujemy unikalnego owada lub kombinujemy jak zrobić zdjęcie w ciemnym pomieszczeniu kiedy nie można używać lampy błyskowej np. większość muzeów i wnętrza zabytkowych świątyń. Realizując reportaż nie można popełnić podstawowego błędu, który robi wielu podróżników z aparatem. Przywożą ze swej podróży np. wyłącznie 500 portretów. Być może jest to interesujący materiał na niewielką wystawę. Ale ciekawego materiału w kolorowym magazynie nie da się tym zilustrować.
Doradzałbym osobom zajmujących się fotografią podróżniczą, aby unikały monotematyczności i powielania jednego kadru w czasie całej swej podróży. Różnorodność jest kluczem do sukcesu.

>> W jaki sposób przygotowujesz się do fotograficznej wyprawy?

Wyprawa jest zawsze poprzedzona zdobyciem wiedzy o miejscu, do którego się wybieram. Staram się dowiedzieć, jacy ludzie tam mieszkają, jaki postrzegają świat i obcych, jak reagują na robienie im zdjęć. Staram się dowiedzieć czy znajdują się tam jakieś interesujące i charakterystyczne miejsca, które mogą być motywem fotografii. Oglądam plany i mapy, które podpowiedzą, o jakiej porze dnia mamy szansę na najlepsze oświetlenie. Staram się poznać daty lokalnych świąt i festiwali oraz imiona i nazwiska ciekawych ludzi. Warto też obejrzeć zamieszczone w książkach i albumach ilustracje, które mogą być podpowiedzią, czego możemy się spodziewać w miejscu, do którego się
wybieramy. Przeglądam zbiory Internetu pod kątem potrzebnej dla nas wiedzy.

>> Czy zatem nie ma już zupełnie miejsca na przypadek?

Robienie dobrych zdjęć pociąga za sobą konieczność zdobycia wielu umiejętności i nawyków. Oczywiście istnieją przypadki i zdarzenia, dzięki którym można zrobić jedno wspaniałe zdjęcie, ale sztuką jest osiągnięcie…
powtarzalności, czyli takiego poziomu, kiedy wszystkie zdjęcia stają się poprawne, a kilka pośród nich jest naprawdę bardzo dobrych. Powtarzalność osiąga się wyłącznie dzięki wiedzy i doświadczeniu… a talent z pewnością pomaga
w szybkim osiągania dobrego poziomu. Współczesny świat jest pełen pośpiechu, a na dobre zdjęcie trzeba poczekać. Może się okazać, że potrzebnych jest zaledwie parę kroków, aby ujęcie było lepsze, ale być może niezbędna będzie powtórna wizyta w tym samym miejscu o innej porze dnia lub roku. Te same miejsca wyglądają odmiennie nie tylko rano, w południe czy wieczorem, lecz także zimą lub wiosną. Drzewo bez liści może być bardziej interesujące dla naszego ujęcia niż to samo drzewo pokryte bujną letnią zielenią. Może się zdarzyć, że wiosenne rozlewisko odkryje wspaniały obraz rzecznej doliny –  zupełnie nieatrakcyjnej w lecie. Warto za każdym razem zrobić kilka ujęć z różnymi planami i wariantami oświetlenia. Nie należy ufać jednemu ujęciu. Czasem warto przyklęknąć lub położyć się na ziemi, aby odszukać ciekawszy kadr.

>> A jednak powstają zdjęcia, które pobudzają do okrzyku „miał szczęście” , „był we właściwym miejscu o właściwym czasie”.

Tak, oglądając jakieś zdjęcie, myślimy: „Miał szczęście”. Najczęściej są to jednak zdjęcia wyczekane, pomyślane i wychodzone. Fotografia podróżnicza jest połączona z przywilejem przebywania na „świeżym powietrzu”,
poznawaniem nowych miejsc i ludzi. Błędne jest jednak myślenie, że żywiołowe pojawienie się w jakimś punkcie zaowocuje serią wspaniałych zdjęć. Wprawdzie możemy ulec chwilowej fascynacji i zrobić „na gorąco” nawet kilkadziesiąt fotografii, ale najczęściej potem, kiedy ochłoniemy, okazuje się, że są one niewiele warte. Wiem, że to obecnie nie jest popularne ale większość dobrych zdjęć popartych jest wielodniowymi poszukiwaniami i przyzwyczajaniem innych do swojej obecności w tym miejscu.

>> Jakim aparatem obecnie fotografujesz?

Mam dwa Nikony i trochę „szkieł” do nich, przez kilka lat fotografowałem lustrzankami Sony.

>> … to trochę dziwne nie tylko Nikonem lub Canonem?

/uśmiech/ nie! To były solidne aparaty z niezłą optyka. Dobrze sprawdzały się w trudnych warunkach.

>> Jak często zmieniasz aparaty?

Zmiana dla samej zmiany w niczym nie pomaga. Aparat „zgrywa się” z fotografem w jedną całość pod warunkiem, że długo są ze sobą. Każdego modelu trzeba się nauczyć – by poznać pełnię jego możliwości i potem umieć go
twórczo wykorzystać. Zawsze natomiast tęsknię za dobrymi i niezawodnymi obiektywami. Zmiana sprzętu pociąga za sobą duże wydatki a ja wolę wydawać pieniądze na nowe podróże, by szukać ciekawych miejsc i poznawać nowych ludzi. Od wielu lat sam wybieram miejsca, które chcę odwiedzić i sfotografować.

>> Jakie są zatem Twoje ulubione tematy fotograficzne i miejsca, w których lubisz robić zdjęcia?

Lubię fotografować ludzi i miejsca, w których żyją (czyli mieszkają, bawią się, modlą, odpoczywają) oraz otaczające nas wspaniałe krajobrazy. Bardzo pociągają mnie te części świata, w których zachowała się naturalność zachowań mieszkańców i świeżość pejzażu. Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo. Trzeba tylko wytrwale szukać. Nagrodą za wysiłek są dobre fotografie i ciekawe znajomości. Ostatnio fotografuję głównie na Bałkanach, już sporadycznie w północnej Afryce i Bliskim Wschodzie. Jednak nigdy nie zapominam też o nadgranicznej Polsce: Suwalszczyzna, Podlasie, Roztocze, Bieszczady i Beskid Niski trudno tam nie wracać. Podlasie uważam za swój „matecznik” i bardzo lubię tam robić zdjęcia.

>> W jaki sposób odszukujesz miejsca, które uznajesz za dobre do fotografowania?

Zupełnie naturalnie – podróżuję! Przemierzam setki kilometrów, oglądam świat, rozmawiam z ludźmi. Zbaczam z utartych turystycznych traktów. Lubię się włóczyć- mam duszę Nomada. Warto pamiętać, że takie poszukiwania zajmują znacznie więcej czasu niż późniejsze fotografowanie.
Jednak są bezcenne dla finalnego efektu. Każde z miejsc najpierw poznaję potem zastanawiam się czy je lubię. Na samym końcu zaczynam fotografować. Taka moja zasada: poznaj, polub, sfotografuj. Lubiane i poznane miejsca oraz lubianych i dobrze znanych nam ludzi fotografuje się bardzo łatwo.

>> Jaką radę przekazałbyś początkującym fotografom podróżnikom?

Po pierwsze niech zadbają o warsztat i nie przejmują się za bardzo sprzętem. To nie aparat robi zdjęcia!
Warto także pamiętać, że porażki to coś naturalnego. Zrobienie dobrego zdjęcia wymaga wielu prób i często całej serii nieudanych zdjęć. Gdyśmy mogli zobaczyć wszystkie stykówki i zdjęcia mistrzów fotografii powstające w czasie
ich sesji, nasze humory byłyby znacznie lepsze. U nich każda klatka też nie jest arcydziełem. Bez wędrówek, poszukiwań i prób przy robieniu wielu zdjęć szansa na ciekawe, niebanalne zdjęcia jest bardzo mała. Nie ma jednak żadnego innego sposobu na opanowanie warsztatu fotografa niż robienie zdjęć. Potrzebne jest też rozmawianie o swoich zdjęciach (ale przestrzegam przed forami internetowymi) oraz oglądanie prac innych osób. Wówczas efekty w postaci coraz lepszych fotografii pojawią się bardzo szybko.

>> Czy kurs fotografii jest na tej drodze czymś niezbędnym?

Dobry kurs skraca drogę i pozwala oszczędzić czas. Dochodzenie samemu np. do praktycznych rozwiązań w zakresie techniki fotografowania oraz estetyki zdjęć bywa długie i często jest obarczone różnymi pomyłkami. Kilka uwag dobrego nauczyciela porządkuje wiedzę oraz wyjaśnia problemy. Nie trzeba wówczas wywarzać już dawno otwartych drzwi.

Marek Waśkiel, podróżnik, fotografik i dziennikarz pracujący dla wielu magazynów podróżniczych, tygodników i dzienników. Autor albumów fotograficznych, przewodników turystycznych, miłośnik dawnych Kresów  Rzeczypospolitej. Pasjonat edukacji fotograficznej nieustannie wdrażający u uczestników swoich kursów koncepcję „świadomego fotografowania”.

Mówi o sobie: „Od czasu do czasu podróżuję w strony bliskie i nieco dalsze. Obserwuję Świat, rozmawiam z ludźmi, a potem staram się innym opowiedzieć o tym gdzie byłem, co widziałem i kogo spotkałem. Najczęściej opowiadam o tym, że Świat, ludzie i nasze życie są po prostu PIĘKNE”.

3 komentarze

  1. Jerzy

    Pięknie napisana prawda i tylko prawda na temat fotografii i fotografowania.
    Fotografuję tylko dla samej przyjemności fotografowania , obcowania z naturą i ze samym sobą. Jak napisałem w moim motto „Fotografowanie dla mnie jest ucieczką w świat realny , prosty , szczery…” To ucieczka od chaosu , którego mam po prostu dosyć. Do fotografowania potrzebna są jednak jakieś pieniądze. Idealnie byłoby robić to co się kocha. I zarabiać na tym pieniądze . Czy jednak wtedy to fotografowanie nie straci smaku…?

    Odpowiedz
  2. Marek

    ODP: awb@op.pl
    Dziękuję bardzo za komentarz! Oczywiście absolutnie się z nim nie zgadzam 🙂
    Wiele razy podkreślam, że fotografia jest indywidualna, subiektywna i osobista i nikomu nie zabraniam aby kroczył własną drogą. Mieć „duszę Nomada, czy Nomady?” to jednak nie to samo co nim być. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  3. awb@op.pl

    Niedocenione bractwo fotograficzne
    Marku,
    Wybrałeś życie i zawód Nomada, jak sam piszesz i to jest OK, ale nie każdy ma taką szansę, możliwości ani zdolności naśladownicze. Chciałbym sobie powłóczyć się po terenie (nie tylko w Polsce), ale możliwości zapewnienia zarobku, z którego i kupuję sprzęt i organizuję wypady, często nie dają szans, aby przestawić się na zawodowego Nomada. A gdyby tak bliżej przyjrzeć się Nomadom, nie zawsze mógłbym stwierdzić, że większość z nich uwielbia los, który dał im szansę nomadować, a już na pewno większość z nich (powiedziałbym nawet: niemal żaden) nie zajmuje się ani nie interesuje fotografią, bo mają na głowach zupełnie inne zainteresowania i rozrywki. Po co o tym piszę? Nie jestem i nie mam szans, aby sobie ponomadować, ale fotografia jest moim hobby od niemal szczenięcych lat i nie zmienia się to, mimo iż jestem zaawansowanym emerytem. Zdjęcia robię niemal zawsze, nawet wbrew rodzinie, która twierdzi, że najlepsze i jedynie potrzebne są zdjęcia cioci na schodach pomnika. Ale ile takich ciotek na ilu pomnikach można fotografować? Jestem więc utrapieniem wszelkich wycieczek, które z założenia nie skupiają fanatyków fotografii. Trudno byłoby mi jednak powiedzieć, że z takich wycieczek (zakładając nikły stopień mojego zainteresowania protestami ciotek i ich pomników) nie przywożę co najmniej kilku ciekawych zdjęć, nie tylko pocztówek,przypominających mi, gdzie byłem, co widziałem i JAK widziałem. I co najmniej kilkoma z nich – zwykle po starannej obróbce – jestem w stanie się pochwalić. To już nie to zdrowie, aby łazić po polach, zakamarkach i trudno dostępnych miejscach, w poszukiwaniach ciekawych miejsc (nie mówię tu o ciekawych fotografiach i to z pełną premedytacją). Zwykle bawię się w możliwie staranną, ale dostępną dla mego wieku, dokumentacją tego, co UDAJE mi się spotkać na drodze: ludzi, zabytki, ciekawe chmury i zdarzenia, układy świateł i cieni, ciekawe formy lamp ulicznych, schodów w podupadłuch zamkach… To są zwykle zdarzenia LOSOWE. Nie mam praktycznie szans na PRZEMYÅšLANE ani ZAPLANOWANE grzęźnięcie w błotach jakiejś rzeczki czy bagna w oczekiwaniu na burzę… To NIE WADA, ale CECHA moich możliwości. Ale cecha NIE GORSZA OD INNYCH CECH, choćby takich, o których z takim wdziękiem piszesz na swojej FotoGea’i (polonista może sobie mnie poprawić, jeśli odmiana nie wyszła mi prawidłowo). Czytam Twoje opowieści, a w szczególności oglądam zdjęcia, z wielkim uznaniem od pierwszej chwili, w której mój kolega z pracy, imieniem Hubert, powiedział mi, że uczęszcza na Twój kurs fotografowania i pokazał redagowane przez Ciebie pismo (jeśli tę formę wydawniczą można nazwać tym niemodnym określeniem). Twoja recepta na dobrą fotografię jest dobra DLA CIEBIE i dla tych, którzy chcą i MOGÓ podążyć podobną drogą. Nie zniechęcaj jednak tych, którzy na te ścieżki raczej nie wejdą, z jakichkolwiek względów. Daj im TEŻ szansę. Oni i tak nie zrobią zdjęć podobnych do Twoich – i całe szczęście. Mogą pokazać ludziom i sami cieszyć się tym, co TYLKO im LOS podsunął pod obiektyw. Oni pokażą coś INNEGO, coś z ICH własnych doświadczeń i zderzeń z ich życiem i doświadczeniem. Kto chce robić zdjęcia pociech w fontannie, też może czasami mu się udać zdjęcie lepsze niż ciotki pod pomnikiem Dzierżyńskiego, zdjęcie, którym pochwali się przed rodziną w czasie konsumpcji kurczaka z grila, który został wymyślony (gril – nie kurczak, choć nie jest to całkiem pewne) przez Wodza PiS. Ja też takie sweetfocie wykonywałem – teraz już nie wiem, po co? I wyrosłem z tego. Ciotkę z Dzierżyńskim wykonuję obecnie WYŁÓCZNIE na polecenie ciotki i wyłącznie z patriotycznego obowiązku. Ale nie ma takiej opcji, abym poważnie nie zbłądził z tego ruralnego kierunku sztuki fotograficznej ku np. dokumentowaniu ciekawych uliczek, zdarzeń, ludzi, nie grożących mi urwaniem czegokolwiek w przypadku zrobienia zdjęcia. I jeszcze jedna kwestia: można starać się niezmiernie usilnie i solidnie zrobić focię High Fidelity, na miarę nagrody Nobla w fotografii, ale takich przypadków NIE MA. Każde zdjęcie – a zwłaszcza cyfrowe – MUSI zostać OBROBIONE w odpowiednim edytorze. Nie uwierzę, że pominięcie tego etapu może dać pozytywny rezultat (chyba, że ktoś wierzy w cuda). Często dopiero na tym etapie pojawia się KONCEPCJA takiego przebudowania pierwotnego zamiaru fotografującego, że ta nowa forma przestaje mieć niemal wszystkie związki z pierwotnym zamiarem autora. Uwagi te, choć nie mogą być w tej formie edytorskiej rozwinięte, pokazują że pole do działań dla amatorów fotografii jest niemal nieograniczone i że dobre zdjęcia można wykonywać niemal wszędzie i zawsze, niekoniecznie udając Nomada, bo to może i fajne i chwytliwe hasło, ale – jak dobrze wiesz – nie jedyny sposób na sukces, wykraczający poza styl ciotczyno-pomnikowy. Uwag tych, Marku nie przyjmij jako krytykę dla krytyki – często przeraża mnie indolencja obrazkowa ludzi. którzy – kupując aparat – wierzą w to, że współczesna technika czyni z ich „dzieł” „arcydzieła” tylko dlatego, że zakupili Nikona, Canona… Do tych ludzi raczej nie dotrze świadomość, że fotografii TRZEBA SIĘ UCZYĆ jako współczesnego elementu PRZEKAZU WIADOMOÅšCI, WRAŻEŃ I ODCZUĆ, jako techniki KOMUNIKOWANIA SIĘ na poziomie nieco wyższym niż pismo klinowe. Że ROZUMIENIE I WRAŻENIE dobrego przekazu jest uwarunkowane UMIEJĘTNOÅšCIÓ CZYTANIA, jak rozumienie ZDANIA – UMIEJĘTNOÅšCIÓ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM. Tego – niestety – nie uczą w szkole, ale też w szkołach nie uczą nawet ROZUMIENIA języka rodzimego, co prowadzi do olbrzymiego WTÓRNEGO ANALFABETYZMU ludzi, WIERZÓCYCH, że za nic komputery wykonają całą pracę MYÅšLENIA. Nie wykonają !!! Trzeba więc zachęcać ludzi do zdobywania wiedzy i i tej ogólnej, i zawodowej, ale też wiedzy o OBRAZIE I JEGO ZNACZENIU. Ciotka na pomniku NIE ZROZUMIE treści zdjęcia, jeśli się jej NIE NAUCZY języka obrazu. Ona zwykle nie rozumie, CO się do niej mówi, potrafi przeczytać drukowany tytuł w gazetce o celebrytach, ale ze zdjęcia, ilustrującego wydarzenie nieco poważniejsze nie wyczyta NIC. Dlaczego, bo nie uczymy ludzi, którzy sami nie chcą poszerzać (pogłębiać) wiedzy, języka, którym musimy posługiwać się we współczesnym świecie. A skoro wziąłeś, Marku, na siebie obowiązek przekazywania takiej wiedzy, postaraj się zadbać także o tych, których chyba niezbyt doceniłeś w kwestiach aktywnego obcowania z obrazem. To szansa nie tylko dla Ciebie i naszej pasji, ale też szansa na to, że trochę tych analfabetów obrazkowych uda się wyrwać z celebryckich zainteresowań i otępień. Ktoś kiedyś powiedział, że jeden uratowany człowiek jest wart tego, by podjąć trud jego ratowania… W moim domu już raczej nikt nie wymaga ode mnie, abym rejestrował ciągle tę samą ciotkę na różnych pomnikach… i uznaję to za mój minimalny, lokalny sukces… Praca organiczna, choć nieefektywna ma przyszłość. Łączę wyrazy szacunku i uznania za Twoje osiągnięcia. Tak trzymać – jak mówią żeglarze…

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Napisany przez: Marek Waśkiel

Fotografik, obieżyświat, bloger. Współpracował z magazynami National Geographic, Podróże, Maxim, Focus, Dom i Świat oraz wieloma innymi tygodnikami i dziennikami. Był fotoedytorem w miesięczniku Podróże i zastępcą redaktora naczelnego w magazynie Poznaj Świat. Popularyzator wiedzy o fotografii prowadzący warsztaty i kursy, autor kilku albumów fotograficznych, poradników fotograficznych oraz przewodników turystycznych. Miłośnik Polski Wschodniej i dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Zobacz moje najnowsze zdjęcia na FB oraz odwiedź Mój Kanał na YouTube .

Aktualizacja: 5 marca 2014

Obraz przedstawiający jak wygląda darmowy e-book o fotografii.

Darmowy Poradnik "Jak Się Uczyć Fotografii"

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik, który da Ci nowy impuls do twórczego fotografowania. Przeczytasz go jednym tchem.

Zostałeś zapisany na listę! Sprawdź skrzynkę email i potwierdź swój adres.