Kilka godzin spędziłem na oglądaniu podlaskich plenerów i poszukiwaniu interesujących tematów. W sobotę pogoda na ogół była brzydka. Jednak czy fotograf krajobrazu potrzebuje wyłącznie błękitnego nieba nad głową? Nie! Ponieważ płaskie błękitne niebo nie zawsze będzie ono atutem zdjęcia.

Często warto decydować się na sesje w czasie, który potocznie uważany jest za niefotogeniczny: z ciężkim deszczowymi chmurami na nieboskłonie, wśród lekkiej mżawki. Po prosu warto pamiętać, że im gorsza pogoda tym mamy większe szanse na niepowtarzalne zdjęcie. Do tego stopnia niepowtarzalne, że każdy z kolejnych kadrów jest absolutnie do siebie niepodobny. Inaczej układa się na nich światło, inaczej oświetlone są widoczne plany. Odmiennie oświetlone są chmury pędzące po niebie.

Podlasie. Przed deszczem. fot. Marek Waśkiel

 

To fakt, że trzeba się przy takich zdjęciach uwijać – w kolejnych lukach pomiędzy ulewami jest po prostu mało czasu na powtórki i nazbyt wielkie kombinowanie. Dlatego dobrze sprawdzają się proste i sugestywne kompozycje nie gmatwające zasadniczego przekazu. Z powodzeniem można np. wykorzystać układ kadru zgodny z regułą trójpodziału. W tym kadrze w najważniejsze stało się plastyczne niebo, zatem szkoda byłoby go zasłaniać innymi obiektami ale równoczesne wielką szkodą byłby zrobienie zdjęcia pozbawionego jakichkolwiek planów. Poza tym rzeczywiście tylko przez chwilę nie padało. Wykorzystałem ten moment na zrobienie 3 kadrów. Ten najbardziej przypadł mi do gustu, ze względu na ładny układ świateł i cieni nie tylko na deszczowym niebie ale także na fragmencie łąki, pokrytej pożółkłymi trawami.

Marek Waśkiel