Na co dzień fotografuję blisko domu. Najczęściej w różnych fragmentach województwa podlaskiego. Od czasu do czasu podróżuję jednak w miejsca bardziej odległe. Jednym z rejonów Polski, który bardzo lubię jest Pogórze Przemyskie. Tam też wybrałem się na kilkudniowy plener.

Od dawna żartuję, że lubię Pogórza ponieważ podchodzenia na ich pasma kończą się w chwili, gdy u mnie już zaczyna pojawiać się zadyszka. Czyli w idealnym momencie.
Tak naprawdę zauroczyły mnie swymi rozległymi bezleśnymi grzbietami skąd rozciągają się cudowne widoki oraz mnóstwem fascynujących zabytków. Podczas moich plenerów staram się skoncentrować właśnie na owych dwóch tematach. Jednak poszukuję także nowych kadrów i odmiennych punktów widzenia.

Podczas takich plenerów najbardziej sprawdzają się spokojne spacery z plecakiem na grzbiecie, więc musi on być odpowiednio dobrany tak, aby nie przeszkadzał w wędrówce i nie był utrapieniem. Ograniczam więc ciężar zabieranego sprzętu jednak tak, aby nie utracić możliwości tworzenia różnorodnych kadrów. W moim zestawie najcięższe są obiektywy, zatem muszę bardzo mocno rozważyć, które rzeczywiście mogą mi być potrzebne.

Naucz się profesjonalnego fotografowania zjawisk atmosferycznych,
sprawdź mój kurs fotografii online.

Poznaj Pakiet Kursów i Zaoszczędź 259 zł

Lubię odwiedzać Pogórza w październiku, kiedy jest szansa na sfotografowanie ich w wielobarwnej szacie jesiennych drzew. Tym razem jednak nie trafiłem w apogeum złotych buków. Jeszcze było zbyt wcześnie. Za dwa trzy tygodnie będą idealne warunki.

Jak zwykle odwiedzałem miejsca, które znam i lubię oraz poszukiwałem nowych plenerów. Wędrowałem pasemkami gór i oglądałem panoramy sięgające aż po Bieszczady.
Jeszcze przed świtem byłem w punktach skąd można podziwiać wschody słońca a wieczorem starałem się uchwycić piękno kończącego się dnia. Podczas tego wyjazdu na Bezmiechowej udało mi się oglądać niewiarygodnie cudowny zachód słońca. Od dawna nie widziałem tak efektownego czerwonego nieba.

Odrębnym tematem są tutejsze drewniane cerkiewki. Stoją w dolinach ale często są bardzo ciekawie umiejscowione w wyższych punktach dawnych wsi i można ich bryły połączyć z fotografowanym krajobrazem. Oglądany wówczas pejzaż wydaje mi się być o wiele bardziej efektowny i ciekawy.

To były bardzo dobre dni spędzone na spokojnym fotografowaniu.

Pozdrawiam

Marek Waśkiel