Zimowe fotografowanie jest dużą przyjemnością. Każda z moich fotograficznych wypraw jest przede wszystkim pogonią za światłem. Nie zrażam się brakiem „dobrej prognozy” pogody. Nie oczekuję gwarancji na piękne zdjęcie. Wiem doskonale, że w fotografii krajobrazowej podstawowym warunkiem udanego kadru jest wyjście z domu. Potem już wszystko zależy od cierpliwości, umiejętności i doświadczenia.

Podobnie było w miniony piątek. Popatrzyłem na mapy pogody, radarową prognozę zachmurzenia na Sat24 i o świcie wyjechałem nad Narew. Niewielkie fragmenty bezchmurnego nieba miały pojawić się pomiędzy godziną 12.00 a 16.00. Poranek postanowiłem przeznaczyć na zwiad. Zaplanowałem pokręcenie się w okolicach Strękowej Góry, Wizny a potem mały przeskok nad Biebrzę.

Lodowe niebezpieczeństwa

Dojazd do Strękowej Góry zajął mi około 40 minut. Po dużych opadach deszczu i śniegu woda w dolinie Narwi już zdążyła się rozlać, a potem zamarznąć. Nawet w tak szary poranek wyglądała bardzo malowniczo. Mroźna, pusta kraina. W oddali, przy wsi po cienkim lodzie pokrywającym nurt rzeki biegały psy. Widać było, że się świetnie bawiły nie zdając sobie sprawy, jak mocno ryzykują.

zimowe fotografowanie narew marek waskiel blog

Dwa światy

Wiele zwierząt czuje, że przechadzka po lodzie jest groźna i ograniczają wchodzenie na zamarzniętą wodę. Inne jak np. drapieżniki upatrują szczęścia w zagonieniu ofiar na śliską taflę. Ktoś opowiadał mi historię o obserwacji watahy wilków zaganiających młodego łosia na lód. Tam już stał się bezradny, kiedy nogi rozjeżdżały mu się uniemożliwiając ucieczkę.
Sam też nie wchodzę na lód. Większość moich plenerów prowadzę w samotności i nie ryzykuję. Nie będzie mi miał kto pomóc, gdyby lód nagle się załamał. Nie było jeszcze wielkich mrozów więc tafla jest bardzo cienka a do najlżejszych osób przecież nie należę.

Zobacz film z wyprawy i kliknij aby subskrybować 🙂

Cudowne okruchy lodu

Nagle w chmurach zaczęły się pojawiać luki przez które przebijało światło. Chwyciłem sprzęt i pobiegłem na skraj lodowej doliny. Zaraz po wejściu na lodową taflę pękła ona pod moim ciężarem. Jednak byłem tuż przy brzegu i miałem na nogach kalosze. Postanowiłem zostać tuż na krawędzi lodu poszukując pęknięć i pogruchotanych okruchów lodu. Na horyzoncie miałem najpierw lekko podświetlone chmury a potem zaczęła pojawiać się wyłaniająca się zza nich tarcza słońca!

Światło, kompozycja, ekspozycja i ostrość takie są kolejne kroki w moim fotografowaniu. Starałem się działać szybko ale też precyzyjnie. Nie będzie okazji na powtórki. Widziałem jak z zachodu nasuwa się front ciemnych chmur.

Starałem się zrobić po kilka ujęć w każdym z wypatrzonych punktów i następnie szukałem kolejnego. Światło jak się nagle pojawiło, tak nagle zgasło. Sypnęło śniegiem. Zawierucha była coraz bardziej intensywna. Dopiero wówczas spostrzegłem, że skoncentrowany na fotografowaniu nawet kilkudziesięciu sekund nie poświęciłem na nakręcenie vlogowej sceny.

zimowe fotografowanie narew marek waskiel blogLodowe rumowisko

Światło na horyzoncie

Przystanąłem w małym zagajniku na skraju doliny. To było w miarę zaciszne miejsce, skąd było widać wielkie połacie nieba. Starałem się wypatrywać szans na zmianę pogody. Jednak dolinę wypełniały kłęby śniegu, niesione zimnym wiatrem. Zacząłem ćwiczyć swoją cierpliwość. Nie potrzebne są żadne gwałtowne ruchy. Trzeba postać, pomyśleć i popatrzeć na mapy pogody i wówczas podjąć decyzję. Przestał padać śnieg i daleko nad horyzontem pojawił się wąziutki paseczek jaśniejszego nieba. Teraz on stał się kierunkiem mojej podróży.

Obiektyw w wodzie

Jadąc „w kierunku światła” dotarłem nad Biebrzę w Goniądzu. Luka w chmurach znowu nie była nazbyt wielka, więc nie traciłem czasu na zbędne poszukiwania. Wypatrzyłem płotek, łódkę i zacząłem przymiarki do kadru. Miejsce okazało się być równie fotogeniczne co obfitujące w przykre zdarzenia. Podczas wymiany obiektywu jeden z nich wypadł mi z kieszeni i trafił prosto do wody. Nim go wyciągnąłem został całkowicie zalany. Tuż potem rozleciał mi się nowy statyw. Ręce mi opadły! 10 minut i dwa przykre zdarzenia! Fotograf krajobrazu zawsze musi się liczyć z terenowymi przygodami: ze zmoknięciem, zagubieniem, awariami. Po chwili już o nich nie pamiętałem ponieważ pojawiło się piękne światło. Nic tak nie leczy mnie z rozpamiętywania problemów jak okazja na ciekawe zdjęcie.

zimowe fotografowanie biebrza marek waskiel blogZimowy wiatr

Nie skracaj drogi

Znowu Dobre Światło zaczęło się przemieszczać tym razem na wschód. Wróciłem nad Narew. Obie rzeki są bardzo blisko siebie a Biebrza jest dopływem Narwi. Zimą wole się trzymać głównych dróg. W teorii z Goniądza nad Narew w Strękowej Górze najprostszy szlak prowadzi Carską Drogą. Zimą nie jest to jednak trasa najszybsza. Lepiej nie ryzykować ponieważ bywa słabo odśnieżana i na ogół jest bardzo ślisko. Pojechałem więc do Tykocina. Na nadnarwiańskich łąkach złapałem jeszcze ostatnie chwile pięknego światła złotej godziny.

Co za piękny dzień! Wyruszyłem z domu wbrew pogodowym zapowiedziom. Nie leniłem się i nie oczekiwałem gwarancji na cudowne światło. Starałem się maksymalnie wykorzystać każdą okazje na dobry kadr. Goniąc za dziurami w niebie spędziłem 9 godzin w terenie. Bardzo zwyczajny dzień fotografa krajobrazu.

Marek Waśkiel

Zobacz Galerię z Wyprawy: