Ostatnie dni poświęciłem przede wszystkim na poszukiwanie ciekawych kadrów. Dużo jeżdżę i fotografuję. Pozwala mi to oderwać się od wszystkich niepokojących wiadomości, którymi żyje teraz większość społeczeństwa. Jeżeli też poszukujesz odrobiny spokoju – zapraszam Cię na pierwszy fotograficzny raport z Podlasia – mojej Krainy Wolności.

Wiosna na Podlasiu

Wiosna na Podlasiu jest w tym roku zupełnie inna od tych, które doświadczałem w minionych latach. Nie ma rozlewisk Narwi i Biebrzy! Nigdy nie sądziłem, że nadejdzie taka wiosna, gdy ich doliny będą niemal pozbawione wody.

Zawsze czekałem na marzec i kwiecień. Godzinami wędrowałem skrajami dolin, obserwując cudowne pejzaże: woda po horyzont, zanurzone w niej drzewa, mnóstwo ptaków siedzących na maleńkich wysepkach.

Wszystko dopełniały poranne mgły, oświetlane wschodzącym słońcem (przepięknie prezentujące się w czasie złotej godziny). Czasami, w mroźne dni, woda zamieniała się w grubą taflę lodu i była przykryta śniegiem.

Zdjęcie przedstawiające jak wygląda dolina Narwi

Chmura cumulonimbus z kołnierzem burzowym po prawej.  Dolina Narwi.
Tym razem przyniosła ze sobą burzę śnieżną. fot. Marek Waśkiel

W tym roku jest zupełnie inaczej. Nie ma rozlewisk, nie ma śniegu – ale nadal jest pięknie. Doliny wypełnia żółta, sucha trawa. Jest ona równie malownicza, co niebezpieczna. Niestety – nad Narwią doszło już do pierwszego dużego pożaru trzcinowisk. Jak zwykle… za sprawą bezmyślności ludzi.

Woda w Narwi i Biebrzy ma poziom, który jest charakterystyczny dla lipca. Co zatem będzie w lipcu?

Wiosenna fauna na Podlasiu

Jest tu jednak mnóstwo ptaków: gęsi, żurawi, czapli siwych i białych. Pojawiły się już bataliony oraz krwawodzioby. Łatwo też wypatrzyć bieliki i myszołowy. Niedawno przyleciały bociany. Dzikie gęsi, w ogromnych stadach, za dnia siedzą na polach w okolicach wsi, na noc wracają na mokradła. Tam czują się bezpieczniej. Warto wsłuchać się w wieczorny rwetes tysięcy ptaków przelatujących nad doliną Biebrzy. Niezapomniane wrażenia!

Bataliony poderwały się do swego szaleńczego lotu. fot. Marek Waśkiel

Szukam więc nawet najmniejszych rozlewisk, aby czekać tam na wschody i zachody słońca. W szerokich dolinach obserwuję wędrujące fronty atmosferyczne ze wspaniałymi chmurami. Olbrzymie chmury o niezwykłych kształtach przesuwają się nad dolinami. Wprawdzie wieje wówczas bardzo silny wiatr i jest zimno, ale widoki są niezapomniane.

Żubry o zachodzie słońca. fot. Marek Waśkiel

W innej części województwa Podlaskiego, w pobliżu granicy z Białorusią, z rozległych pól do lasów powoli schodzą żubry. Późną jesienią wyszły z puszczy na otwarte pola by utworzyć duże stado. Robią tak, ponieważ kiedyś łatwiej im było przetrwać w grupie ciężkie, mroźne i śnieżne zimy. Takich zim już nie ma, ale najwidoczniej nawyki zmieniają się dużo wolniej od warunków atmosferycznych. Teraz, z nadejściem wiosny, dzielą się znów na mniejsze grupy i wracają w gęstwiny, gdzie na świat przyjdą młode. Kilka razy usiłowałem je odszukać, ale tylko dwukrotnie miałem szczęście do dobrej pogody, zgodnej z moim pomysłem na zdjęcie. Zrobiłem jednak kadr, na którym mi zależało.

Zapraszam na moją filmową opowieść o podlaskich żubrach, które są największymi dzikimi ssakami Europy (żyjącymi na wolności). W tych okolicach można też wypatrzeć łosie, sarny, jelenie i lisy. Kilka razy widziałem też ślady oraz dalekie sylwetki wilków. Nie udało mi się jednak zrobić ciekawego zdjęcia tych drapieżników.

Fotografowanie na Podlasiu

Podczas moich wypraw odwiedzam miejsca doskonale mi znane, ale staram się też wybierać drogi, którymi jeszcze nigdy nie wędrowałem. Uwielbiam takie odkrywcze spacery. Z reguły znajduję podczas nich nowe tematy do sfotografowania. Jeżeli nie ma akurat świetnego światła fotograficznego, robię zdjęcie telefonem (moim wizualnym “notatnikiem”) i staram się wymyślić najlepszy czas na następną sesję w tym miejscu.

Szukam w dolinach Narwi i Biebrzy nawet najmniejszych śladów rozlewisk.  fot. Marek Waśkiel

Lubię wracać i czekać. Pośpiech nie ma sensu. Nauczyłem się cieszyć z jednego dobrego zdjęcia dziennie. Jest ono znakomitą nagrodą za wysiłek i starania.

Na razie nie oddalam się za bardzo od domu. Nie byłem jeszcze tej wiosny nad Bugiem, czy na Suwalszczyźnie. Jednak za kilka tygodni na pewno będą celem moich wypraw.

Po całym dniu spędzonym na wędrówce wśród ogromnych przestrzeni czuję dobrą moc natury. Podziwiam jej piękno i wspaniałą harmonię. Jest to moja Kraina Wolności. Bez nachalnych przekazów medialnych, wciskających do głowy idiotyczną papkę, która budzi w ludziach panikę. Dzięki tym wędrówkom inaczej patrzę na sprawy, które ktoś chce mi pokazać jako istotne i niezwykle ważne.  Z biegiem czasu okazuje się, że te sprawy nie mają żadnego znaczenia. Dlatego opowiadam Wam o takich miejscach i zachęcam do ich samodzielnego poszukiwania.

Więcej relacji z moich przygód fotograficznych znajdziesz w sekcji Foto Blog.

GALERIA – PODLASIE KRAINA WOLNOŚCI