Odkryj prawdziwą radość fotografowania

Obraz przedstawiający logo portalu fotograficznego waskiel.pl

Lustrzanka czy bezlusterkowiec

utworzone przez | Maj 25, 2021 | Sprzęt Fotograficzny Porady | 32 Komentarze

Zastanawiasz się, co będzie lepsze – lustrzanka czy bezlusterkowiec? Większość ekspertów wieszczy rychły koniec lustrzanek. Jednak konsumenci, wbrew ich opiniom, nadal je uwielbiają. Sprzedaż bezlusterkowców nie rośnie w niezwykle dynamicznym tempie. Czy opłaca się jeszcze kupować lustrzankę, czy może warto wybrać nowoczesny bezlusterkowiec? Na co zwracać uwagę podczas podejmowania decyzji? Przeczytaj artykuł i wybierz aparat dostosowany do Twoich potrzeb.

Lustrzanki i bezlusterkowce sytuacja na rynku

Rynek aparatów fotograficznych zmienia się nieustannie. Coraz lepsze narzędzia do fotografowania, dostarczane w korpusach smartfonów, zmieniają zainteresowania i wybory kupujących.

Producenci, walcząc o swój fragment rynku, wprowadzają nowe rozwiązania. Zachwalają ich rewolucyjne znaczenie. Jednak szybko przekonasz się, że to raczej chwilowe mody, niż trwałe trendy.

Jak więc poruszać się po tym skomplikowanym rynku i dokonać dobrego wyboru? Najpierw potrzebujesz kilku podstawowych informacji.

O tym jaki aparat wybrać piszę też w obszernym poradniku. Warto przeczytać.

Fotografia prezentująca porównanie modeli lustrzanek i bezlusterkowców.

Lustrzanka – wady i zalety

Lustrzanka jednoobiektywowa przez długie lata była synonimem profesjonalnej fotografii. Bezsprzecznie ma wiele zalet – jednak jej wady też są bardzo irytujące.

Największą wadą (chociaż paradoksalnie, przez dziesięciolecia, była to zaleta) jest konstrukcja aparatu oparta o ruchome lustro. Możliwość oglądania świata za pomocą wizjera, dokładnie tak, jak widzi go obiektyw, jest cudowna.

Obecnie – widzenie dokładnie tego, co fotografujemy, jest banałem. Jednak przez dziesięciolecia fotografowie nie mieli takiego komfortu. Dopiero pojawienie się lustrzanek rozwiązało ten problem.

Wadą jest sam fakt istnienia lustra i to, że mechanizm unoszenia oraz pryzmat powodują wzrost wielkości korpusu aparatu. Zwiększają też jego wagę oraz są technicznie skomplikowane: każde uruchomienie wymaga przesunięcia lustra w górę i w dół, aby światło przepłynęło bezpośrednio do matrycy.

Nieustanna praca lustra i uderzanie o korpus powoduje powstanie drgań, przez co nasze zdjęcia nie są maksymalnie ostre. Szczególnie dotyczy to fotografowania obiektywami o bardzo długich ogniskowych.

Jeżeli masz problemy z ostrością swoich kadrów zapraszam do przeczytania artykułu jak robić ostre zdjęcia.

Pojawiły się więc nowe funkcje, jak „Blokowanie lustra” i „Opóźnienie ekspozycji”, aby umożliwić podniesienie lustra, a następnie ekspozycję wykonaną po ustalonym opóźnieniu – wszystko w celu zmniejszenia wibracji wywołanych przez lustro.

Następnym problemem jest zmniejszenie tempa pracy aparatu, ponieważ trzeba skoordynować unoszenie się lustra z czasem otwarcia migawki. I tak osiągnięcia w tej dziedzinie są imponujące – 12 klatek na sekundę w Nikonie D5 (lub 14 z uniesionym lustrem).

Wreszcie dochodzimy do kolejnego problemu, jakim jest precyzyjne ustawienie ostrości. Lustrzanki pracują z systemem autofokusa, opartym o detekcję fazy. Wymaga ona dodatkowego lustra, do którego dopływa tylko część światła. Skutkuje to kiepską pracą w słabych warunkach oświetleniowych oraz trudnościami z prawidłową regulacją.

Lustrzanki są drogie w budowie i trudne w obsłudze. Mechanizm lustra jest niesamowicie skomplikowany (składa się z kilkudziesięciu części), co znacząco wpływa na koszty produkcji i serwisu.

Obraz prezentujący porównanie modeli bezlusterkowych aparatów fotograficznych.

Skąd się wzięły bezlusterkowce

Od kilkunastu lat część producentów aparatów poszukiwała nowych przestrzeni rywalizacji z potentatami produkującymi lustrzanki.

W pewnym momencie na rynku pojawiły się więc aparaty pozbawione lustra, ale z wymienną optyką. Reklamowano je jako alternatywę dla większych lustrzanek. Jednak poprzez swoje rozliczne wady nie zdobyły zasadniczej części rynku.

Teraz, po dokonanych zmianach technologicznych, większość producentów zdała sobie sprawę, że tradycyjne systemy lustrzanek cyfrowych nie będą w przyszłości siłą napędową sprzedaży. Potrzebne są zasadnicze nowości, a w korpusie lustrzanki nie ma już miejsca na wielkie innowacje. Prawdopodobnie wyczerpano już sposoby na zwiększenie liczby zdjęć na sekundę, poprawę pracy autofokusa, redukcji drgań itp.

Bezlusterkowce pozwalają na większą innowacyjność i rozwiązują mnóstwo problemów osób, które dotychczas fotografowały lustrzankami.

Bezlusterkowiec – wady i zalety

Po pierwsze – usunięcie lustra i pryzmatu z korpusu uwalnia mnóstwo miejsca. Oznacza to, że bezlusterkowce można zaprojektować tak, aby były mniejsze, bardziej poręczne oraz znacznie lżejsze (w porównaniu do lustrzanek cyfrowych).

Jedynie martwi mnie, że w pogoni za zmniejszeniem gabarytów bezlusterkowców traci się ergonomię i wygodę trzymania aparatu w rękach. Nie znalazłem do tej pory bezlusterkowca, który byłby tak dopasowany do moich dłoni, jak Nikon D850!

Bezlusterkowce świetnie wpisują się w tendencję na rynku elektroniki, polegającą na zmniejszaniu gabarytów otaczających nas urządzeń. Możemy to zaobserwować na wielu rynkach: cieńszych i lżejszych telewizorach, bardziej płaskich i lżejszych laptopach itp. Wydaje się, że ludzie skłaniają się obecnie ku przedmiotom lżejszym i bardziej kompaktowym, szczególnie jeśli jakość nie zostanie znacząco obniżona.

W świecie fotografii pojawienie się smartfonów (a w nich coraz lepszych aparatów fotograficznych) dało producentom cyfrówek istotną wskazówkę: wygoda, mały rozmiar i waga mogą w oczach klientów znacznie przewyższyć jakość powstającego obrazu. Jakość zdjęć musi być po prostu „wystarczająco dobra”. Nie musi być świetna! Ludzie nie mają czasu na precyzyjne oglądanie zdjęć.

Usunięcie mechanizmów lustra pozwoliło także na redukcję drgań, powodujących powstanie nieostrości na zdjęciach. W bezlusterkowcu można zamiast migawki wprowadzić elektroniczną przednią kurtynę migawki (a nawet spowodować całkowite wyłączenie migawki i fotografowanie za pomocą jej elektronicznego substytutu). Umożliwia to całkowitą eliminację drgań aparatu, generowanych przez mechanizm migawki.

Fotografia przedstawiająca różne modele lustrzanek i bezlusterkowców.

Zdjęcia można wykonywać różnymi aparatami,
o ile jakość powstających z nich zdjęć jest dla nas “wystarczająco dobra”. 

W wielu fotograficznych sytuacjach atutem bezlusterkowca jest również brak wizjera optycznego (OVF), który został zastąpiony przez wizjer elektroniczny (EVF). W tanich lub starych modelach bezlusterkowców bywa to źródłem kłopotów. Jednak w nowszych konstrukcjach sprawdza się znakomicie – pozwala obserwować obraz dokładnie takim, jakim będzie na końcowym zdjęciu.

Ustawienia balansu bieli, nasycenia, kontrastu, możliwość obserwacji histogramu oraz głębi ostrości (już podczas kadrowania) to bez wątpienia wspaniałe możliwości. Nie musimy już odrywać wzorku od sceny, aby zobaczyć ostateczne zdjęcie (ponieważ po wykonaniu pojawia się ono w wizjerze).

W wielu nowych bezlusterkowcach stosowany jest bardzo efektywny system autofokusa, gdzie jego punkty umieszczone są w tej samej płaszczyźnie co matryca i pokrywają prawie całą jej powierzchnię. Autofokus jest więc szybki i precyzyjny. Pozwala np. na precyzyjne śledzenie oka bohaterów naszych zdjęć podczas fotografowania.

Chcesz nauczyć się robienia pięknych zdjęć? Sprawdź mój kurs fotografii online.

Poznaj Pakiet Kursów i Zaoszczędź 259 zł

Wzrasta też możliwość wykonywania zdjęć w trybie seryjnym. Jak sadzę, rozwój systemów autofokusa w bezlusterkowcach pójdzie właśnie w kierunku coraz bardziej zaawansowanych systemów śledzenia obiektów w ruchu (np. ptaków w locie).

W wizjerze, podczas korzystania z funkcji Focus Peaking (w trakcie ostrzenia manualnego), widzimy, które krawędzie odwzorowane są jako ostre. Nie mamy takich możliwości korzystając z wizjera optycznego (chociaż funkcja Focus Peaking jest obecna w niektórych modelach lustrzanek, kiedy korzystamy z podglądu na żywo).

Na ogół wizjer lustrzanki nie pokrywał w 100% kadru, który powstawał potem na matrycy. Po wprowadzeniu wizjera elektronicznego ten problem znika. Wizjer pokrywa 100% widzianego kadru. Ponieważ wizjer elektroniczny można rozjaśnić, pozwala on na bardziej precyzyjne ostrzenie w sytuacjach, kiedy jest ciemno.

Wprawdzie rozjaśnianie ekranu wizjera powoduje wzrost zaszumienia, ale bywa to i tak bardziej skuteczne, niż próba ostrzenia nieomal po omacku przez wizjer optyczny.

Wizjer elektroniczny miewa też swoje ograniczenia. Są nimi np. opóźnienia w wyświetlaniu obrazu oraz nadmierny kontrast. Chociaż obecna technologia wizjerów elektronicznych nie jest jeszcze na poziomie oczekiwanym przez bardziej wymagających fotografów, to w warunkach rosnącej konkurencji należy sądzić, że producenci szybko naprawią dotychczasowe wady. Możliwości stosowania nowych rozwiązań są w przypadku wizjerów elektronicznych praktycznie nieograniczone.

Pewną niedogodnością bywa wciąż wadliwy system autofokusa ciągłego w aparatach bezlusterkowych. Poza tym w bezlusterkowcach (projektowanych jako aparaty mniejsze od lustrzanek) stosuje się mniejsze akumulatory, gdy tymczasem zapotrzebowanie na energię wzrasta (głownie za sprawą wizjera elektronicznego). Praca na jednym akumulatorze może być niezwykle krótka.

Wykres przedstawiający różnice w budowie lustrzanki oraz bezlusterkowca.

Ogólny schemat drogi obrazu w lustrzance i bezlusterkowcu.
Widać uproszczenie konstrukcji bezlusterkowca wpływające na jego gabaryty.

Lustrzanka czy bezlusterkowiec – co wybrać

Widać wyraźnie, że najwięksi producenci aparatów podjęli decyzję o rozwoju systemów bezlusterkowców, kosztem zaniechania rozwoju systemów lustrzanek.

Jednak rozwój ten będzie rozłożony w czasie. Jesteśmy więc w okresie przejściowym, który według mnie nie skłania jeszcze do pośpiesznego kupowania bezlusterkowca. Szczególnie jeśli zależy Ci na świetnej jakości obrazu oraz znakomitym systemie obiektywów i akcesoriów do wybranego korpusu.

Sam korpus jest elementem systemu. Systemy bezlusterkowców nie są jeszcze w pełni dojrzałe i mogą mieć stosunkowo ograniczony wybór obiektywów. To samo dotyczy innych akcesoriów, które istnieją w systemach lustrzanek cyfrowych.

Do kupowania bezlusterkowców nie zachęca też ich cena, która w przypadku dobrych rozwiązań znacznie przekracza cenę lustrzanki. Fatalna polityka cenowa producentów aparatów fotograficznych, pobierających gigantyczny „podatek od nowości”, nie skłania do zakupu nowych produktów.

Jako pierwsze powstają rozwiązania skierowane do sektora bardziej zaawansowanych fotoamatorów oraz zawodowców – te zaś nie napędzają spektakularnej sprzedaży. Na rynku nie ma jeszcze popularnych i tanich modeli bezlusterkowców dla mas, które spowodują rewolucyjne odejście klientów od lustrzanek.

Jak kończy się polityka wysokich cen, można zobaczyć na przykładzie Olympusa, który będąc przez długi czas liderem segmentu bezlusterkowców, obecnie jest na progu decyzji o zamknięciu nierentownego działu aparatów fotograficznych. Podobnie wprowadzenie bezlusterkowców do oferty Nikona nie spowodowało zwiększenia zysków tej firmy, która największą rentowność uzyskiwała na sprzedaży Nikona D3500 oraz D3600… czyli prostych lustrzanek.

Kiedy linie aparatów bezlusterkowych będą prawdziwymi systemami z mnóstwem świetnych obiektywów i akcesoriów, wyeliminują problemy z żywotnością akumulatorów, wizjerami elektronicznymi oraz stworzą bardziej niezawodne systemy autofokusa – staną się aparatami bezwzględnie wartymi uwagi. Zapewne tak się stanie w przeciągu kilku najbliższych lat. Jednak sądzę, że obie linie aparatów będą egzystować obok siebie jeszcze przez bardzo długi czas.

Na razie wybór lustrzanki będzie miał następujące zalety: szeroki wybór i niska cena wielu bardzo dobrych modeli, dostępność obiektywów i akcesoriów. Nowe modele (kierowane do początkujących) są małe i lżejsze, na ogół dają świetny obraz (lepszy niż większość telefonów i małych bezlusterkowców).

Z kolei zalety bezlusterkowca to: mniejsze gabaryty niż większość lustrzanek, użyteczny wizjer elektroniczny, większa liczba punktów autofokusa, system śledzenia oka, większa liczba zdjęć na sekundę, rozbudowane systemy filmowania. Opłacone jednak wyższą ceną.

Jeżeli chodzi o mnie – zostaję przy swoich Nikonach D850  oraz D810, wraz z systemem obiektywów i akcesoriów. Jednak będę uważnie przyglądał się nowościom. Fotografowanie Nikonem Z7 oraz Nikonem Z6 nie spowodowało szybszego bicia mego serca, ale kto wie – może Nikon Z8 albo Z9 spowodują zmianę tej opinii?

Pamiętaj też, że aparat to wyłącznie pierwszy krok do sukcesu. Największe znaczenie ma radość robienia zdjęć oraz nieustanna nauka fotografii.

Lustrzanka czy bezlusterkowiec? Co o tym myślisz? Zapraszam, podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu.

Poradnik Fotografii Krajobrazowej

 

32 komentarze

  1. Michał

    Ten podatek od nowości w przypadku bezlusterkowców szybko maleje. Np. od grudnia do 15 stycznia Fuji X-T20 z obiektywem 18-55 f2.8-4 można było kupić w Internecie za 3599zł i dodatkowo był na nie cashback 430zł. To całkiem przyzwoity aparat z dobrym wizjerem i wysokiej jakości matrycą APS-C, a dołączony obiektyw jest znacząco lepszy od typowego KITa dołączonego do lustrzanek. Jedyne czego brakuje tej parze, to uszczelnień, ale patrząc na wykonanie body i obiektywu, to chyba i tak jest nieźle wykonany sprzęt, który sporo zniesie.

    Ważne, aby porównując lustrzanki i bezlusterkowce stosować to samo kryterium czasowe – np. starszy bezlusterkowiec i starsza lustrzanka, lub nowszy bezlusterkowiec i nowsza lustrzanka.

    Myślę, że ostatecznie najważniejsze, żebyśmy polubili aparat, którym robimy zdjęcia. Wtedy fotografowanie da jeszcze więcej frajdy. I dlatego warto obejrzeć różne sprzęty, najlepiej na żywo. Testy i filmy w sieci mogą pomóc w wyborze, ale często ich autorzy mają inne potrzeby i preferencje niż my. A to my będziemy używać aparatu, który kupimy.

    Odpowiedz
  2. Magda

    Witam tym razem tu: obecnie mam dylemat: co kupić :). Plenery fotografuję sony a6000 ( bezlustro ). Posiadam też nikona d600, którym wykonywałam imprezy okolicznościowe ( od tego odchodzę, nie mam zdrowia ). Fotografując krajobrazy póki co nie jest dla mnie problemem aparat, ale…obiektyw. Potrzebuję czegoś szerzej i to pilnie i bardzo i w ten sposób pojawia się problem przyszłego aparatu, bo kupując obiektyw, chciałabym zainwestować w coś w miarę dobrego. Myślałam o Nikonie d750, bo obiektyw Nikkor fx 35 mm jest super i szkodaby było się z nim rozstawać, lub o sony a7 II. Brak obiektywów do tego aparatu w ogóle. Wiem, ze nikt za mnie nie podejmie decyzji, ale tak sobie piszę, może ktoś na zasadzie luźnych opinii coś napisze.

    Odpowiedz
  3. Marcin

    Marku, cegiełka do Twojego artykułu. Też mam ten dylemat i odwlekam zakup bezlusterkowca. Robiłem ostatnio ujęcia w ciągu dnia na długim czasie z filtrem ND 1000. Wiesz jak to wygląda na lustrze.. kadrujesz, ostrzysz bez filtra. Potem żmudne zakładanie filtra tak, by niczego nie ruszyć. Nastawy manualne raz wyjdą, raz nie.. I jakie było moje zdziwienie.. obok zaciekawiona znajoma z bezlusterkowcem poprosiła o pożyczenie filtra.. wszysko widziała na wyświetlaczu z nałożonym ND 1000. Jak dla mnie magia 🙂 Pozdrawiam serdecznie i zjawiskowego światła życzę w 2020 r.

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Cześć Marcinie, w mojej lustrzance też widać 🙂 może poczytaj o ustawieniach? (taka złośliwość noworoczna)
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
  4. Mariusz

    Ja posiadam lustrzankę i tak zwanego bezlusterkowca. Do codziennego “pstrykania” używam Panasonica, do czegoś “poważniejszego” Canona

    Odpowiedz
  5. Ryszard

    Witam jak zawsze przeczytałem pański artykuł z uwagą nie tak dawno miałem wątpliwości co kupić mając w domu Canona 600D rozglądałem się za bezlusterkowcem pytałem w emailach pana nawet o rade ale sam chodziłem po sklepach zamawiałem do sklepów stacjonarnych robiłem próbne fotki czegoś mi brakowało trafił w moje ręce panasonic nie tani 6900 z obiektywem dwie karty pamięci siedząc w zaprzyjaźnionym sklepie po dwóch godzinach miałem dość menu mnie przerosło po za tym w ręce nie był mniejszy ani lżejszy od mojego canona później doczekałem się OMD Olympusa z tym aparatem sie zaprzyjaźniłem rozumiałem go na tyle ze mogłem skorzystać z jego możliwości w jakimś procencie oczywiście no i własnie o dziwo odpowiedział pan na mój email żebym sie zastanowił nad wyborem czy już czas na zmiany systemu koniec końców kupiłem Canona 77D 600D trzymam dalej dokupiłem do tego co miałem szkło i jeszcze pieniądz został na jakieś macro nad którym się zastanawiam czy podejmować w ogóle wyzwanie bo kreci mnie bardziej krajobraz na razie chciałbym zgłębić sprzęt ten co mam a jak go już opanuje myślę że już wtedy nie będę chiał zmieniać sprzętu tylko spojrzenia na swoje zdjęcia czy warto je robić czy coś wnoszą czy na nich przedstawiam coś ulotnego czego już nie ma albo czy mój sposób postrzegania jest właściwy ma pan race w swoich artykułach ze trzeba zaplanować co się chce i do tego dążyć nie zawsze się udaje ale próbuję dziękuje za rady ja wybrałem dzięki panu i nie żałuje. Pozdrawiam Ryszard.

    Odpowiedz
  6. Tomasz

    Dzień dobry Panie Marku. Znajomy proponował mi kiedyś Pana stronę, ale zapisałem się dopiero dzisiaj. Po przeczytaniu powyższego artykułu postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze w temacie. Fotografuję już “jakiś” czas jako amator, najchętniej krajobraz, czasem architekturę. W czasach analogowych zaczynałem od Zenita, potem była Praktica i Yashica. Na szczęście nie dałem się skusić na nowy sprzęt (wyjątkiem była Yashica T4) w okresie przejściowym, tzn. po wprowadzeniu autofokusa do lustrzanek analogowych. Po wkroczeniu w erę cyfrową miałem kolejno kilka kompaktów Canona, potem kilka Lumixów i przez kilkanaście lat wystarczało mi to, ponieważ w czasie górskich wycieczek niegdysiejsza zawartość plecaka ze sprzętem (dwie lustrzanki + kilka obiektywów) mieściła się w kieszeni w postaci jednego kompaktu 🙂 Trwało to do czasu, kiedy zainteresowałem się fotografią koncertową (głownie na koncertach jazzowych). Okazało się, że muszę fotografować na wysokich czułościach, a fotografia na wyższych czułościach wymaga większej matrycy. I tak oto zostałem zmuszony do kupna pierwszej lustrzanki cyfrowej. Przekonałem się wtedy, że wyruszając w góry warto jednak bardziej obciążyć swój plecak, różnica w jakości obrazu kolosalna.
    I wreszcie przechodzę do tematu 🙂 W czasie koncertu muzyka jest raz głośna, raz cicha, zdarzają się nawet koncerty na tyle spokojne, że fotografowanie lustrzanką bywa kłopotliwe ze względu na hałas powodowany przez lustro. To jest właśnie powód, dla którego co i rusz rozglądam się za jakimś bezlusterkowcem. W ciągu ostatniego roku dwóch znajomych fotografów zawodowych wymieniło całkowicie swój sprzęt na bezlusterkowce Fujifilm z matrycą APS-C. Jak na razie jednak bezlusterkowce, a zwłaszcza jasne obiektywy do nich są nieporównywalnie droższe od lustrzanek. Obecnie główną, jeżeli nie jedyną zaletą bezlusterkowców według mnie jest możliwość bezgłośnego wyzwalania migawki. Po przeczytaniu pańskiego artykułu chyba poczekam jeszcze parę lat, zanim zrezygnuję (jeżeli w ogóle) z lustrzanek 🙂
    Pozdrawiam, Tomasz

    Odpowiedz
    • Andrzej19

      Wśród lustrzanek też można znaleźć w miarę cichą. Miałem w porywach trzy systemy: Pentax, Canon i Sigma. Starsze Pentaxy bardzo hałasują ale np. K-5 jest dość cichy. Tak samo pełnoklatkowy Canon 5D classic, którego uwielbiam za obrazek, jest głośny ale 6D dużo cichszy. Najkulturalniejsza była Sigma SD-15. Musiałem ją jednak sprzedać ze względu na potworną powolność. Niech Pan poszuka, a na pewno znajdzie Pan cichą lustrzankę lub wyposazoną w funkcję cichej migawki. Pozdrawiam, Andrzej.

      Odpowiedz
  7. Paweł

    Witaj Marku, przyznam szczerze, że pewna funkcja w NIKON Z7 bardzo mnie intryguje. Pisałeś, że NIKON Z7 nie przyśpieszył bicia Twojego serca. Chciałbym zapytać “jak się ma” stabilizacja optyczna w Z7. Czy ja dobrze rozumiem, że jeżeli Z7 ma stabilizację w korpusie, to mogę używać obiektywów bez mega drogiego systemu VR? NIKON Z7 i Z6 ma FIRMOWY adapter FTZ, który jest ponoć bardzo dokładny… Pamiętam dobrze, że w fotografii krajobrazu ze statywu, stabilizacja tylko przeszkadza ale chodzi mi o zdjęcia reportażowe, robione “z ręki” Sprawdzałeś ową stabilizację? Pozdrawiam, Paweł Kryczka

    Odpowiedz
    • PIOTR

      W serii Z pierszeństwo ma stabilizacja obiektywu i nie można tego zmienić. Obiektywy lustrzankowe przez FTZ działa tak samo jak w lustrzance, choć w miom przydaku Z6 jest zdecydowanie szybszy i dokładniejszy niż np z D610 (ten ma akurat słaby AF). Stabilizacja działa świetnie, moje Nikkory 24-70 2.8 i 85 1.8 “dostały” VR 🙂 Żadnych testów nie robiłem bo po prostu widać w wizjerze jak to zasuwa. W testach można najczęściej piszą o przedziale 3,5-4 EV.

      Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Pawle,
      specjalnie jakoś nie poświęciłem jej uwagi. Głownie ze statywu robię – więc jakoś się do tego nie przyłożyłem, ale przy najbliższej okazji gruntownie sprawdzę.
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
  8. Slawek

    Panie Marku czytałem Pana wcześniejszy artykuł już dobrych parę miesięcy temu. Polecał Pan aparat pentax K-1 Mark II od tamtego momentu zakochałem się w tym sprzęcie 😉 i poważnie myślę nad zakupem.,mój poziom wiedzy stale się rozwija, obecnie matryca Aps-c nie spełnia moich wymagań,dlatego chciałem wejść w pełna klatke. Z racji wysokiej ceny 😉 na początek pomyślałem kupić z obiektywem pentax 35mm F2 fa, oraz wejść poprzez adapter m42 na portretowe obiektywy od 50mm i 85mm. Czytałem że podłączanie adaptera do korpusu jest bardzo kłopotliwe i łatwo uszkodzić bagnet. Czy Pana zdaniem fotografowanie takim sprzętem ze starymi szklami ma sens?, Czy poleca Pan ten aparat do studia? Oczywiście planuje również zakup innych obiektywów np z rodziny samyang 50mm f1.4 as umc. Panie Marku proszę o poradę i proszę wybaczyć, że tak się rozpisałem, ale uważam, że nikt lepiej nie doradzi.

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Panie Sławku,
      według mnie nie ma sensu podpinanie analogowych szkieł do matryc cyfrowych. Technologicznie są to… obce konstrukcje inaczej kierujące światło na materiał światłoczuły.
      To trochę jak kupowanie super terenowego auta i dokładanie do niego łysych opon.
      Podstawą tworzenia pięknego obrazu jest duet: optyka i matryca. Lepiej zaoszczędzić na puszcze i dodać do obiektów.
      Tak na marginesie: nie ma cudów po prostu nie ma dobrych obiektów za małe pieniądze…
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
      • Andrzej

        A co to był za artykuł z tym aparatem Pentax k-1

        Odpowiedz
  9. Darek

    Super artykuł, pisany bez uprzedzeń i ślepej miłości do niektórych rozwiązań.
    Aleksander – 100% zgoda.
    W literaturze istnieje pojęcie grafomana i każdy wie, co ono oznacza. Ja określam się mianem fotografomana; lubię fotografować, ale jestem zbyt leniwy, żeby zrywać się o świcie lub czekać na zachodzące słońce, a poza tym to wszyscy fotografują o świcie lub o zachodzie, więc po co powtarzać ;-). Poza tym Bozia poskąpiła talentu, więc fotografuję pamiątkowo imprezy rodzinne i jakieś własne wyjazdy. Bezlusterkowca wymyśliłem sobie na długo przed tym, jak powstał Panasonic G1, więc kiedy go zobaczyłem wiedziałem, że będzie mój. Po dźwiganiu kiedyś, w młodości, pentacona six z dwoma obiektywami wiedziałem, że lustrzanki nie polubię ze względu na ciężar, choć nic tak nie pieści ucha fotografa jak dźwięk kłapiącego lustra. Mimo to dałem lustrzance szansę, ale sprzedawałem ją jeszcze szybciej, niż kupiłem: za duża za ciężka, model bez obracanego ekranu, jak ją włożyć do sakwy rowerowej na wycieczkę, czy uwiesić na szyję podczas górskiego spaceru, zwłaszcza ze spacerzoomem, który przy moim fotografowaniu sprawdza się najlepiej. Dla mnie ergonomia to głównie niewielkie wymiary, a zwłaszcza niewielki ciężar, przy zachowaniu jakości zdjęcia. Od czasu G1 jestem wierny bezlusterkowcom i im kibicuję. zmieniam co jakiś czas sprzęt w poszukiwaniu bezlusterkowego Świętego Graala, bardziej dla zabawy, bo zdaje sobie sprawę, że to nie aparat jest winny temu, że moje zdjęcia są… takie sobie. Choć takim Świętym Graalem byłby dla mnie Panasonic G1/2 z nowoczesną matrycą APS-C
    Chociaż ostatnio znajomy dostał w spadku stareńkiego nikona D80 z nikkorem 18-135. Jeju, jak to leży w dłoni, jak to się daje trzymać w porównaniu z moim OMD-EM10… Przypomniałem sobie, co to jest komfort trzymania aparatu.
    Pozdrawiam Pana Marka i wszystkich czytelników forum. Dobrego światła, gdy wyciągacie swoje lustrzanki i bezluesterkowce

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Panie Darku,
      dziekuję za miłe słowa 🙂 i podzielenie się swoimi doświadczeniami. Własnie owej ergonomii mi brakuje w bezlusterkowcach. Nie rozumiem dlaczego są robione w kształcie cegły, której nie mogę trzymać w swoich dłoniach (fakt, że są pokaźne). Nikon D850 jest dla mnie ideałem ergonomii i dlaczego nie można pójść w tym kierunku? Będzie o 100 g cięższy?
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
  10. Aleksander

    Chętnie podzielę się swoim doświadczeniem.
    Lata użytkowania lustrzanek analogowych, m.in. Praktica, Exacta, krótko Flexaret.
    Po pojawieniu się aparatów cyfrowych i zejściu z ceną po akceptowalnego poziomu długo patrzyłem w kierunku Canona i Sony. Tymczasem pojawił się Panasonic Lumix G1. Pierwszy bezlusterkowiec – wymarzony przeze mnie korpus. Mimo, że później jakościowo lepsze (chodzi o jakość obrazów zapisanych na matrycy) rozwiązania zaproponowały Olympus i Sony, pozostałem przy Lumixach z prostego powodu – wygody i przyzwyczajenia do sterowania parametrami ustawień warunków ekspozycji. Brałem do ręki inne korpusy i ich obsługa zniechęcała mnie. Ze względu na ergonomię wybieram największe korpusy – od kilku lat Lumix GH 3. Kiedy potrzebny był mi drugi mniejszy korpus, kupiłem GX8. Teraz Panasonic wypuścił rewelacyjne pełnoklatkowe korpusy serii Lumix S1 – do wyboru – dla fotografów i filmowców.
    Fotografuję z bliska zwierzęta małe i duże – nareszcie doczekałem się cichej elektronicznej migawki (czekam na migawkę elektroniczną tzw. globalną). Wizjer elektroniczny i takiż wyświetlacz. Jeżeli mogę zobaczyć nie rzeczywisty obraz sceny (w wizjerze optycznym), ale to co będzie zapisane i mam do tego widoczny histogram, to wybaczam wszystkie niedociągnięcia, a nawet wady bezlusterkowców. A matryce i korpusy są coraz doskonalsze, oprogramowanie coraz lepsze i wydajniejsze. Było mało dobrych obiektwów – teraz jest duży wybór. A jeżeli mi czegoś brakuje w systemie m4/3, kupuję dobry obiektyw z sytemu Canona i przez adapter Vitroxa mam wszystko, łącznie z autofokusem.
    Krytykowana wcześnie jakość i szybkość ostrzenia kontrastem, a nie fazą, straciło sens. Do korpusu m4/3 podłączyłem monstrualną lustrzankową Sigmę 60-600 mm i byłem zaskoczony jak przed wschodem słońca i we mgle (mało światła i daleko na kilkadziesiąt metrów) szybko i celnie AF złapał dyndającego przez łąkę lisa. Cicha elektroniczna migawka pozwoliła mi zrobić serię zdjęć w miarę zbliżania się lisa do czatowni. Migawki mechanicznej prawie nie używam.
    Żeby zakończyć.
    Wielu żarliwie krytykuje bezlusterkowce nawet ani razu nie biorąc ich do ręki i nie zrobiwszy ani jednego zdjęcia, ale to już jest ich problem. Najpierw sprawdź, a potem krytykuj.
    Największą wadą bezlusterkowców jest ich cena, i to zarówno korpusów, jak i obiektywów. Dlatego coraz chętniej korzystam z lustrzankowych obiektywów w systemie Canona.
    A co do lustrzanek – nie widzę ich bliskiego końca. Dla określonych fotografów zawodowych (i nie tylko dla nich) są, jak na razie, nie do zastąpienia z wielu powodów. Kto z nich np. zrezygnuje z latami kompletowanej doskonałej szklarni (moim zdaniem obecnie obiektyw jest ważniejszy od korpusu), pokochanej ergonomii i wypracowanych latami przyzwyczajeń?

    Pozdrawiam zarówno zwolenników bezlusterkowców jak i lustrzanek,

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Panie Aleksandrze,
      trafił Pan w sedno – trzeba sporo fotografować, aby wyrazić miarodajną opinię. Oczywiście rola obiektywów jest kluczowa w kształtowaniu pięknego obrazu i czasami o tym się zapomina na początku fotograficznej drogi.
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
  11. tomasz

    Ciężko mi cokolwiek dodać. Podobne mam doświadczenia i myśli związane z tą technologią. Grunt to nie dać się na tym etapie wciągnąć w nierentowne zakupy powodowane “promocją zawodowych fotografów”. A wielu z nich często pojawia się z wypożyczonym sprzętem na blogach chwaląc zalety nowoczesnej technologii byleby dostać “łapkę”. Dobra robota Panie Marku, zaczekajmy aż sprzęt przejdzie choroby wieku niemowlęcego. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Panie Tomaszu,
      dziekuję za komentarz. Też mam podobne refleksje.
      Pozdrawiam 🙂
      Marek

      Odpowiedz
  12. Adam

    Witam, ja już się przesiadłem na bezlusterkowce i jestem bardzo zadowolony, myślę kwestia przyzwyczajenia i oswojenia. Nie wiem jak cenowo wygladaja rożnice w cenach ale w Niemczech chyba bezlusterkowce są raczej tańsze od luster. Na wybur obiektywów wogole nie narzekam jest masę adapterów do różnych mocowań. Przy nastepnej wymianie napewno kolejny bezlusterkowiec. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  13. Ryszard

    Dobrze, że ktoś potrafi podać wady i zalety bez zbędnych emocji i niechęci. Przed rokiem miałem właśnie ten dylemat. Kupić pełną klatkę w lustrzance czy w bezlusterkowcu. Wybrałem pierwsze rozwiązanie z prozaicznych powodów. Miałem już obiektywy i nie chciałem się z nimi rozstawać. I chociaż ciąży mi cały ekwipunek w czasie wędrówek to cały wysiłek wynagradza mi radość kiedy już w zaciszu domowym mogę obejrzeć to co sfotografowałem.

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Panie Ryszardzie,
      staram się obserwować rynek aparatów z dystansem. Sam nie jestem w stanie czytać artykułów typu: oto XXX zabójca lustrzanek 🙂
      Dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
      • Szymon

        Witam serdecznie 🙂
        Jak Pan napisał, dylematem jest obecnie wybór miedzy tymi systemami. Ja wybrałem m4/3 z powodów: mojej malej wiedzy o fotografii, której uczę sie obecnie i na chwilę obecną ten system w zupełności mi wystarcza, a drugi powód to właśnie gabaryty. Co do jakości zdjęć to moim zdaniem ze względu na wielkość samej matrycy są one lepsze z lustrzanek ale te z mojego Olympusa twz nie są najgorsze, a stosując szkła serii pro można uzyskać równie piękne fotografie. Nie bronię żadnego z systemów i prawdę mówiąc korci mnie kupno może za rok jakiejś lustrzanki i dlatego też wstrzymuję swoja decyzję o kupnie lepszego obiektywu do mojego M10 mark II.
        Pozdrawiam i jak zawsze świetnie napisany artykuł bez żadnej stronniczości.

        Odpowiedz
    • Adam

      Sorry za wybur wybór 😉

      Odpowiedz
  14. Mirek

    Moim zdaniem rewolucja “przesiadania” się na bezlusterkowce dokona się dużo szybciej. Faktycznie do wad można zaliczyć ceny bezlusterkowców ale nie zgodzę się co do braku obiektywów. Mam na myśli system Canona eos R gdzie producent pomyślał o dotychczasowych użytkownikach lustrzanek i w nowych bezlusterkowcach zaproponował adapter, który pozwala korzystać z całej gamy obiektywów ef i ef-s. Podobnie myślę o kolejnej wadzie bezlusterkowców czyli baterii. Nie przesadzajmy, czy naprawdę tak wielkim problemem jest posiadanie 2 czy 3 dodatkowych baterii. Tym bardziej, że rozmiar baterii jest porównywalny do pudełka zapałek.

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Pani Mirku, stawiam jeszcze na kilka lat. Raczej ewolucja niż rewolucja.
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
    • Adam

      Sorry za wybur wybór 😉

      Odpowiedz
  15. Paweł

    Pouczający, kompletny, pełen osobistych przemysleń materiał. Z reszta jak zawsze i w każdej formie 🙂 Bardzo dziękuję. Musze powiedzieć o sobie, że brak talentu kompensuję wybieranie sprzętu od wielu lat. Fotografią zajmuję się ponad 25 lat i większość czasu byłem przywiązany do Nikona od D200, D700 do obecnego D850 oraz garść obiektywów, akcesoriów i najróżniejszych dyrdymałów, które miały zapewnić lepsze zdjęcia. Rozgłos medialny i promocyjny Fujifilm zwrócił moją uwagę na bezlusterkowce. Nie pałam przyjaźnią do Sony więc wcześniej głód zakupowy był uśpiony. Skonsumowałem nagrodę w mojej pracy na zakup XT-20. Skończyło idę na XT-3. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony albo uległem wpływowi internetowych influenserów albo coś w tym jest, że po prostu korzystanie z aparatów Fuji najzwyczajniej bawi. Nie wiem może to za sprawą gabarytów, wagi, pokrętełek. Całość przestawia się odkrywczo. System bezusterkowy w tym oparty na mniejszej matrycy ma swoje za uszami. Po pierwsze jest lekko ale z obiektywami tylko nominalnie odpowiadającymi FF, a przynajmniej dającymi taki efekt zdjęciowy w tym plastykę zdjęcia oraz inne subiektywne elementy. tutaj musze zaznaczyć że potrafię rozróżnić zdjęcia pochodzące z różnych matryc. To po prostu widać. Po drugie mimo odchylanego ekranu, podglądu na żywo w wizjerze wkurza mnie metoda pracy z bezlusterkowcem. Mimo fenomenalnych rozwiązań w postaci np. podglądu sceny przy pomiarze punktowym (pierwszy i drugi plan) to coś mnie denerwuje. Może powolność operacji, może to że gdy wymieniam w zadymie śnieżnej w górach obiektyw w lustrzance zawsze barierą ochronną jest lustro. Poza tym jakoś wolę chyba widzieć gotowe zdjęcie po niż przed wykonaniem. Wiem, to może być śmieszne ale tak jest. Po trzecie okazuje się nie tak łatwą sprawą dobór obiektywów. Potrzebuję jasnego bardzo szerokiego kąta i tu w Fuji mogę liczyć na 8-16 oraz teleobiektywu 50-140 /100-400/ co czyni zestaw podobnym w gabarytach i wadze do reszty DSLR. Wiem że są alternatywne firmy ale po prostu mają jakieś upodobanie do wrzucania w gwint lub obudowę kolorowych elementów co mnie irytuje. Mógłbym tak wymieniać zanudzając wszystkich ale wspomnę jeszcze: dźwięk migawki i tego co się tam dzieje w środku serii X-T, profile kolorów które w reklamach są wspaniałe a i tak wolę eksperymenty z stylami kolorów w aparacie Nikon/Canon, brak wiedzy na temat spisywania się obiektywów w przyszłości w tym ich wytrzymałości czas pokarze. Teraz będzie bomba. 🙂 Z tego wszystkiego któregoś dnia w jednym z “bezcłowych” sklepów wrzuciłem sobie do koszyka krytykowanego Canona 5Ds i jeden z jasnych obiektywów. Zaproponowali zniżkę. Przyszło. Po prawie 30 latach znienawidzona marka okazała się najlepszym towarzyszem. Poczynając od uchwytu. W Nikonie zawsze czułem dyskomfort, w Fujifilm trudno mówi o uchwycie rodem z DSLR a tutaj taka niespodzianka. Nauka menu to kwadrans. Banki menu i zaawansowane banki menu w Nikonie (chyba sami konstruktorzy nie wiedzą co tam jest) tu są po prostu do opracowania i przypisania w chwilę. To działa. Co najważniesze, ta “krowa” daje wspaniały obraz, wydruk i ten klimat, który kiedyś próbował mi wmówić kumpel, z którym polemizowałem w walce na marki sprzętu. Jeśli kupujący nie potrzebuje szybkiego lądowania w aparacie, USB-C, WiFi, NFC, Bluetooth, GPS, odchylanego ekranu (co zadawane okazało się że nie korzystam jak go nie ma i mi to nie przeszkadza) wiec jeśli na takie rozwiązania użytkowe nie ma ciśnienia to wybór jest ogromny. I to jest ogromna zaleta ostrej dystrybucji bezlusterkowców. Producenci i dystrybutorzy aby się utrzymać przyjęli moim zdaniem jeden model strategii – nowość. Dzięki temu można skorzystać z obniżek, wybrać coś sprawdzonego. Coś co nam przybliży świat fotografii i uczyni spacer fotograficzny, sesję w studio, wycieczkę przyjemnością. Korzystając z zapalenia tchawicy i LR trochę Was zanudziłem. Pozdrawiam Pana Marka.

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry Panie Pawle,
      bardzo dziękuję za ciekawy komentarz. Opisuję drogę, którą wiele osób przechodzi. Niedawno jeden z moich znajomych, kiedyś zapalony canoniarz, potem zachwycający się możliwościami Fuji, kilka miesięcy temu przesiadł się na Nikona D850 i jest szczęśliwy 🙂
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz
  16. Asia

    Dzięki za to podsumowanie. Ja uwielbiałam moją lustrzankę, ale zabieranie jej w podróże, na których nosiłam pełen plecak czy w góry, było pewną udręką – ze względu na rozmiar i wagę. I dlatego zdecydowałam się na bezlusterkowiec. Z ceną faktycznie nieciekawie, sprzedałam stare body i wszystkie obiektywy, żeby zamienić na nowy (dla mnie, bo i tak kupiłam używany). Trochę tęsknię za moim Canonem, ale wybrałam to, co teraz jest dla mnie ważniejsze. W końcu chodzi też o to, żeby mieć aparat, który chce się zabierać ze sobą.

    Odpowiedz
    • Marek Waśkiel

      Dzień dobry, bardzo dziekuję za komentarz. Ciekaw jest czy lekkość nie odebrała jakości? Jakie są Pani odczucia?
      Pozdrawiam
      Marek

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Napisany przez: Marek Waśkiel

Fotografik, obieżyświat, bloger. Współpracował z magazynami National Geographic, Podróże, Maxim, Focus, Dom i Świat oraz wieloma innymi tygodnikami i dziennikami. Był fotoedytorem w miesięczniku Podróże i zastępcą redaktora naczelnego w magazynie Poznaj Świat. Popularyzator wiedzy o fotografii prowadzący warsztaty i kursy, autor kilku albumów fotograficznych, poradników fotograficznych oraz przewodników turystycznych. Miłośnik Polski Wschodniej i dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Zobacz moje najnowsze zdjęcia na FB oraz odwiedź Mój Kanał na YouTube .

Aktualizacja: 25 maja 2021

Obraz przedstawiający jak wygląda darmowy e-book o fotografii.

Darmowy Poradnik "Jak Się Uczyć Fotografii"

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik, który da Ci nowy impuls do twórczego fotografowania. Przeczytasz go jednym tchem.

Zostałeś zapisany na listę! Sprawdź skrzynkę email i potwierdź swój adres.